Prawa motywacji
06 luty 2011 | Materiał jest fragmentem książki "Motywowanie do zwycięstwa" autorstwa Richard Denny
Pozwólcie, że zadam dwa pytania tym Czytelnikom tej książki, którzy obarczeni są wielką odpowiedzialnością zarządzania, kierowania i motywowania innych ludzi: Jakiemu menedżerowi chciałbyś podlegać? I drugie: Czy Ty jesteś takim typem człowieka?
Są to dwa naprawdę istotne pytania, które każdy menedżer powinien regularnie sobie zadawać, ponieważ odpowiedzi na nie winny stworzyć fundament dla określenia zasad sprzyjających zdrowemu stylowi zarządzania.
W tym rozdziale zapoznamy się z prawami motywacji. Można się spierać, czy są to raczej zasady czy też prawa. Ja wolę używać słowa 'prawa', ponieważ wywołuje ono w człowieku przekonanie, że jeśli się je złamie, poniesie się pewną karę.
Prawo 1: Aby motywować innych, sami musimy mieć motywację.
Motywowanie drugiego człowieka jest niemożliwe, jeśli Ty sam nie masz motywacji. Jakiemu menedżerowi chciałbyś podlegać? Takiemu, który przychodzi do pracy pierwszy, przed wszystkimi innymi, który jest pełen entuzjazmu, pozytywny, zawsze ma jakieś dobre nowiny, którymi chętnie się dzieli, jest lojalny i daje innym przykład? Takiemu, który ma jakiś cel? Innymi słowy – jest MENEDŻEREM Z MOTYWACJĄ? Wielu poznałem menedżerów, którzy żądają i oczekują od swoich pracowników większej motywacji, ale po przyjrzeniu się im samym, widać zupełnie wyraźnie, dlaczego nie dostają oni tego, na co liczą.
Prowadziłem kiedyś konferencję dla około dwustu doświadczonych menedżerów z jednej z większych brytyjskich firm państwowych. Dowiedziałem się, że była to ich druga konferencja, na której starali się wprowadzić nowy styl zarządzania i nową strategię. Kadra kierownicza nie tylko nie rozumiała w pełni nowego systemu, ale i nie przyjmowała go z entuzjazmem. Okazało się, że jedną z podstawowych przyczyn braku entuzjazmu i motywacji do wprowadzenia zmiany było to, iż najważniejszy menedżer odpowiedzialny za opracowanie nowego programu został zwolniony tuż przed pierwszą konferencją, a następnie zaproszony do przyjęcia sześciomiesięcznego kontraktu, po to tylko, by zakomunikować i wdrożyć tę strategię. Cóż za niezwykła decyzja! Jeśli chcesz motywować innych, sam musisz mieć motywację.
Prawo 2: Motywacja wymaga celu
Niemożliwe jest, aby jakikolwiek człowiek, zespół lub grupa ludzi, miała motywację, nie mając jasno określonego, konkretnego celu. Motywacja, jak już powiedziałem, dotyczy dążenia ku przyszłości, a bez celu takie działanie jest niemożliwe.
W rozdziale 6, poświęconym motywowaniu siebie, omówię zasady i etapy ustalania celów oraz sposoby osiągania tego, co chcesz osiągnąć. Smutne jest, że tak niewielu ludzi w ogóle ma jakieś cele , a jeszcze bardziej druzgocące jest to, że wielu nie ma nawet nadziei. W istocie rzeczy, wiele osób budzi się rankiem, a ich pierwszą reakcją jest zaskoczenie – udało mi się przeżyć noc! Nie mają określonego kierunku działania, nie mają celów i nie mają niczego, czego by mogli oczekiwać, czego chcieliby dokonać. Wszyscy wiemy, jak łatwo wkrada się apatia wtedy, gdy nie ma nadziei. Każdy z nas musi mieć nadzieję. Musimy do czegoś dążyć i musimy ustalać sobie cele.
Prawo 3: Motywacja nie trwa wiecznie
Prawo to wynika z powszechnego błędnego rozumienia funkcji zarządzania. Co roku uczestniczę w wielu konferencjach przygotowywanych przez różne przedsiębiorstwa. Jednym z głównych celów takich konferencji jest zebranie ludzi razem w jednym miejscu, przekazanie im informacji o dokonaniach, opowiedzenie nowinek oraz nakreślenie celów i planów na przyszłość. Celem nadrzędnym jest wysłanie uczestników i delegatów do domu z naładowanymi akumulatorami i zwiększoną motywacją. I większość konferencji osiąga ten cel.
Ale taka motywacja i przyjemne uczucia nie trwają wiecznie. Przypomina to nadmuchany balonik: jeżeli nie zawiążesz węzełka, powietrze z niego uleci. Motywowanie powinno i musi być ciągłym procesem. Nie jest to doładowanie energii, które wystarczy zorganizować raz na rok.
Niektóre przedsiębiorstwa organizują coroczne spotkania połączone z oceną, podczas których każdy członek załogi spotyka się ze swoim przełożonym na prywatnej rozmowie, podsumowującej wyniki jego pracy . Może to być, rzecz jasna, ćwiczenie wspomagające motywację, ale może też jej pozbawiać. Z założenia jednak celem takiej oceny , jeżeli jest prawidłowo przeprowadzona, jest motywowanie poprzez omawianie silnych i słabych stron pracownika, nakreślanie planów jego działania na przyszłość i umożliwiania mu rozwoju.
W niektórych organizacjach jest to jednak jedyna okazja w ciągu roku, podczas której możliwe jest omówienie wyników danej osoby w rozmowie z przełożonym – tylko jeden raz na rok. Jeżeli więc przyjmujemy, że taka ocena ma mieć charakter motywujący, niezależnie od zasadniczego wymogu korygowania nieproduktywnych działań lub zachowań, dobrze byłoby częściej organizować takie mini-oceny, być może nawet raz na kwartał.
Jest to jednak tylko jeden przykład ciągłego motywowania. Czytając tę książkę poświęconą sztuce motywowania, napotkasz wiele pomysłów i koncepcji. Proszę, nie wierz jednak w to, że skoro dany człowiek dzisiaj ma silną motywację, jutro będzie ona taka sama.
Może być tak, że w miejscu pracy dany człowiek czuje się motywowany, a w warunkach domowych odczuwa brak motywacji –i na odwrót. Już samo to zjawisko jest dostatecznym powodem, dla którego każdy powinien starać się zrozumieć siłę motywacji, zrozumieć siebie, swoje odczucia i reakcje, przyczyny dla których czuje się szczęśliwy lub nieszczęśliwy, zrozumieć, co daje mu taką inspirację, dzięki której jest w stanie zrobić właśnie tę odrobinę więcej niż do niego należy.
Wszyscy powinniśmy zrozumieć co nas pozbawia motywacji, po czym podjąć działania, które zapobiegłyby powstawaniu takich sytuacji.
Pozbawić motywacji może mnie chociażby silnik samochodu, który nie chce zapalić albo list od mojego bankiera, który dostałem w sobotni poranek. Dlatego podejmuję działania zmierzające do zapobieżenia lub wyeliminowania tych przyczyn utraty poczucia motywacji. Regularne sprawdzanie i przeglądy samochodu są tu z pewnością nadzwyczaj skuteczne. A co do banku... kiedy zmieniam bank albo osobę prowadzącą moje sprawy, spotykamy się na rozmowie wprowadzającej, podczas której wyjaśniam warunki, na jakich ma być prowadzone moje konto; jeśli kiedykolwiek potem dostanę list w sobotni poranek, likwiduję konto!
Prawo 4: Motywacja wymaga uznania
Jest to prawo o potężnej mocy działania. Jeśli będziesz je łamał, nigdy nie będziesz miał przy sobie ludzi, którzy naprawdę mają poczucie motywacji. Uznanie może przybrać wiele postaci: od nadania specjalnego tytułu po list zawierający podziękowanie, od tego, w jaki sposób kogoś przedstawiasz po podziwianie wazonu z kwiatami w domu.
Ludzie starają się o uznanie bardziej niż o cokolwiek innego w życiu. Uznanie może być komplementem. Jeżeli jesteś rodzicem, na pewno zdarzyła Ci się taka sytuacja, gdy dziecko wróciło ze szkoły przynosząc jakąś pracę. Może to być obrazek, który namalowało, a Ty, jako rodzic, podziwiasz ten obrazek, pokazujesz go innym członkom rodziny i wieszasz go na ścianie. W rezultacie – na pewno to zauważyłeś – nie tylko dziecko będzie czuło większą motywacje, ale i Ty dostaniesz więcej obrazków.
Szczere komplementy są dobrą formą uznania, lecz do mówienia komplementów potrzeba człowieka o dużym poczuciu własnej wartości. Ludzie o zawężonym widzeniu świata nie są w stanie nawet dostrzec dokonań innych.
W działalności gospodarczej przedsiębiorstwa wyrażają uznanie na konferencjach, podczas których składają podziękowania swoim pracownikom za ich wyniki, osiągnięcia, lojalność , itp. Złota zasada mówi, że kiedy wyrażasz uznanie, nie wolno Ci nikogo pominąć.
Na jednej z konferencji, w której uczestniczyłem, przewodniczący ofiarowywał butelki szampana pracownikom o najlepszych wynikach, a butelki te były rezultatem uzyskanych obrotów w sprzedaży. Po wręczeniu ostatniej butelki, zapytał zgromadzone osoby, czy ktoś nie został pominięty. Jeden biedak podniósł rękę. Na twarzy przewodniczącego pojawił się wyraz zdumienia i zakłopotania, po czym dało się słyszeć jego pytanie zadane asystentowi: 'Kto to jest, do licha?' Na szczęście asystent znał nazwisko tego sprzedawcy. Obaj rzucili się do przeglądania pliku kartek i po chwili przewodniczący ogłosił, że faktycznie, sprzedawca uczestniczący w konferencji ma rację. Popełniono błąd, ale na szczęście posiadano zapasową butelkę i biedaczek mógł przyjść po swoją nagrodę. Impreza, która w innych warunkach mogłaby być bardzo udaną okazją do wyrażenia uznania, została zaprzepaszczona.
Komentuj z Facebookiem









































































