Nie całkiem mądra mądrość
| 04 marzec 2011 | Autorem artykułu jest Nikodem Marszałek | Materiał pochodzi z centrumrozwoju.pl Metody pracy ze sobą
„Ocean jest większy od morza, morze jest większe od jeziora, jezioro jest większe od stawu, staw jest większy od kałuży, kałuża jest większa od kropli. Zawsze znajdzie się osoba lepsza, mądrzejsza, bogatsza”
Nikodem Marszałek
Prywatne konsultacje cz.1. Wierzę, że problem dotyczy szerokiej liczby ludzi na całym świecie. Jakakolwiek identyfikacja jest niemożliwa, z tego względu postanowiłem opublikować to sprawozdanie.
Żyjemy w świecie informacji. W każdej sekundzie powstają ich miliony. Wiele osób żyje pod przymusem ciągłego samokształcenia. Czasem wartościujemy wykształcenie, intelekt, mądrość, wiedzę po to, aby zakryć rzeczy, z którymi sobie nie radzimy. Wykorzystujemy często niemyślenie, jakby autorytet mógł zastąpić naszą analizę. Zarówno w pierwszym jak i drugim przypadku jesteśmy zwolnieni z wdrożenia w nasze życie przesłania, które niosą słowa Horacego „Sapere aude” Odważ się być mądrym).
„Mądrość ludzka zależy w mniejszym stopniu od nagromadzonego doświadczenia, w większym zaś od zdolności doświadczania.”
George Bernard Shaw
Jako matka wstajesz rano, ubierasz się i szybkim krokiem kierujesz w stronę sklepów. Po drodze spotykasz panią Zosię i pana Romana, którzy jak zawsze wiedzą co wydarzyło się poprzedniego dnia.
- Hej, narratorze miało być o mądrości, co mnie obchodzi jakaś pani domu!
- Spokojnie. Właśnie pragnę Ci przedstawić najmądrzejszą panią domu jaką poznałem.
Twój mąż wyszedł do pracy wcześnie rano, a dzieci czekają na śniadanie. Po godzinie zostajesz sama w domu, co teraz muszę zrobić? Przygotować obiad, pomyć, posprzątać, popłacić wszystkie rachunki. Rutyna i wprawa pozwala szybko się z tym uporać. Nastąpiło pewne zmęczenie, więc mózg podpowiada - odpocznij (tyle dobrych rzeczy zrobiłaś, odbierz swoją nagrodę). Siadasz w fotelu, a w telewizji jak na złość leci ulubiony serial (tak - to mój czas relaksu). Obiad w kuchni daje o sobie znać, jedno dziecko wróciło ze szkoły, drugie musisz odebrać z przedszkola. Maż głodny i zmęczony siada przed telewizorem. Przebierasz młodsze dziecko, prosząc starsze, aby opowiedziało jak minął dzień w szkole. Obiad podany, mąż bawi się z młodszym, a Ty odrabiasz lekcje ze starszym dzieckiem. Wieczorem przygotowujesz sobie parę rzeczy na jutrzejszy, poranny start. Przez te kilka godzin zabawy, nauki, sprzątania, podawania, usługiwania przyszedł czas na empatyczne słuchanie przygód Twojego męża. Dzień się zakończył, dzieci zasnęły, Ty leżysz sobie w wannie, myśląc o jutrzejszym dniu i jego wyzwaniach.
Wracając do tematu. Tak właśnie wyobrażałem sobie konsultacje, typowy dzień kochającej kobiety i matki.
Czy może istnieć problem? Tak.
Po mojej obserwacji środowiska i zachowania w domu, zgodziliśmy się na przyklejenie pewnej śmiesznej i dziwnej etykiety: „Jestem pierwsza, która wie”. Co to oznacza? Nasza „pani domu” oprócz wykonywania codziennych obowiązków znajdowała czas na czytanie książek wypożyczonych z biblioteki, surfowanie po Internecie i uczestniczenie w forach dyskusyjnych. Łączna liczba postów sugerowała, że kobieta inwestowała w to dużo czasu. Poziom merytoryczny forów, na których żywo uczestniczyła, był wysoki. Czytała dziesiątki książek niepowiązanych ze sobą logicznie, o prenumeratach najprzeróżniejszych czasopism nawet nie wspomnę.
Pierwszego dnia rozmawialiśmy na różne tematy, okazało się, że bardzo ważne dla niej jest podsycanie własnej wartości, inwestowanie w intelekt oraz posiadaną logikę.
Pomyślałem sobie: „Jaki ogromny potencjał, ale chyba stworzony kosztem czegoś, gdzie równowaga?” Trzeciego dnia po długiej partii szachów w moich myślach byłem przygotowany do ostatecznej rozmowy.
Zadałem kluczowe pytanie.
- Po co asymilujesz taką masę informacji? Po co w ogóle to robisz?
- Żeby być mądrą (…) dużo wiedzieć (…) być na czasie (…) aby móc przekazywać ją innym?
- No dobrze, nie podobają mi się twoje definicje mądrości i bycia na czasie, zgodzisz się, że to są pewne nadużycia semantyczne?
- Nie rozumiem?
- Wnioskuję, że „bycie na czasie” oznacza wiedzieć wszystko, a to automatycznie przekształca się w bycie mądrym.
- A nie jest tak?
- Nie całkiem. Mądrości nie buduje się na podstawie informacji tylko na podstawie wiedzy. To tak jakby budować kopułę wieży, nie mając fundamentów.
- No, a co z intelektem? Przecież można go zwiększyć, sam to napisałeś w „Odrodzeniu Feniksa” - odpowiedziała zmieszana.
- To nawet nie ma nic wspólnego z intelektem, ponieważ intelekt to „dostrzeganie subtelnych różnic”. Gdy ktoś mówi: „jestem profesorem”, tak naprawdę oznacza to: mam wiedzę, widzę więcej od innych, dostrzegam zachodzące różnice między pewnymi czynnikami i mogę je nazwać oraz wytłumaczyć. Tutaj nie ma mowy o mądrości, natomiast jest mowa o intelekcie, niestety tylko w wybranych przez danego człowieka środowiskach.
- Jeśli tak przedstawiasz sytuację, to jakiej definicji użyjesz?
- Ty przeżywasz emocje. „Być na czasie” oznacza być razem z czasem, podróżować, myśleć, ulatywać jak czas. Czas był przed Tobą, czas jest z Tobą i czas będzie po Tobie. Wiesz, że czas to Twoje emocje? Jak mija Ci czas gdy się bawisz, czytasz tę masę informacji?
- Czas leci szybko.
- Gdy coś musisz zrobić lub przebywać w miejscu, którego nie lubisz, czyli Twoim domu rodzinnym, jak czas płynie?
- Wolno?
- Więc chcesz poznać właściwą definicję?
- Tak.
- Zdefiniujmy Twoje „być na czasie” jako „być w emocjach”. Te wszystkie informacje nie tworzą mądrości, ani jak wykażę później, podstaw do wiedzy. Jest to tylko pożywka emocjonalna. Tak naprawdę jesteś nawet poza emocjami.
- Poza emocjami?
- Tak, ponieważ największą siłą dla siły motywacji są emocje. Ty je kierujesz w niewłaściwe strefy swojego życia, jak sama powiedziałaś: „aby móc przekazywać je innym”. Wytłumacz mi zresztą jak rozumiesz to zdanie.
- Przecież ludzie tak mało wiedzą. Mówię im o sytuacji w Iraku, o spisku w USA, teoriach i ciekawostkach życia jak np. nadmiar mężczyzn w stosunku do kobiet w Azji, który jest oceniany na ponad sto milionów. Ja wiem, że to wszystko do czegoś prowadzi, im więcej osób będzie świadomych tym nasza przyszłość będzie jaśniejsza.
- „O mój Boże” – pomyślałem. Tutaj występuje podmiot misji zbawiennej całego świata, niestety to był dobry powód i dałem się na niego nabrać, prawdziwy ukazał się później. Po pierwsze masz mentalność niedostatku mówiąc: „przecież ludzie tak mało wiedzą” – są tutaj dwa wyzwania.
- Jakie wyzwania?
- Pierwsze to wspomniana wcześniej mentalność niedostatku, drugie - prawdopodobnie Twój mózg potrzebował wytłumaczenia takiego postępowania. Każdy człowiek tworzy ich kilka, aby stół, który podtrzymują był stabilny. Posłuchaj. Ilu osobom Twoje informacje pomogły? Jak one realnie przełożyły się na ich wyniki? Bo gdyby to wylewało się z osobistej mądrości i wiedzy, nie zadawałbym Ci tego pytania, zgodzisz się ze mną?
- Zgodnie z definicjami - tak. Nie badałam tego typu spraw czy pomogły. Myślę, że tak.
- Czy to nie jest tak, że to tylko Ty uważasz, że one komuś pomagają?
- One pomagają. Ludzie są świadomi!
- Świadomi czego? Jaki to ma realny wpływ na ich życie, czy oni mogą dzięki Twoim informacjom lepiej kontrolować swoje życie, szybciej zdobyć cele, lepiej podejmować decyzje? Nie. Ustaliliśmy wcześniej, że zgodnie z definicjami nie jest to możliwe. Czy czasem nie jest tak, że oni pilnie Cię słuchają, ponieważ używają podobnej definicji mądrości i aby nie wyjść na ignorantów lub głupców?
- Tak, słuchają mnie pilnie, ale nie myślałam, że tak mnie odbierają, jako mądrą? [tutaj pojawił się oczywisty uśmiech]
- Zaraz, zaraz na początku doszliśmy wspólnie do etykiety problemu: „jestem pierwsza, która wie”, następnie powiedziałaś: „aby być mądrą”. Zgodziłaś się wcześniej, że mądrość to nie asymilowanie wiedzy oraz jej wypruwanie z prędkością karabinu maszynowego, a coś zupełnie innego?
- No tak, to dlaczego powiedziałeś, że nazywają mnie mądrą?
- Ponieważ Ty tego pragniesz z całych sił. Twój świat wewnętrzny determinuje Twój świat zewnętrzny. Innymi słowy Twoje definicje tworzą wiarę, wiara tworzy przyczyny i skutki. Nie ważne czy definicje są prawdziwe, ponieważ dla następnej siły jaką jest wiara, jest wszystko obojętne. Twoja definicja mądrości była tak mocna, że ludzie podświadomie bardzo szybko ją wychwycili. To jest podświadomy język, którym się porozumiewamy. Jeśli zastosujesz nowe definicje, które podałem, zmieni się także definicja Twoich słuchaczy.
- Ale oni nie będą świadomi.
- Użyłaś drugi raz słowa: „świadomi”. To dobrze. Jaka jest słownikowa definicja „świadomości”? Zgodzisz się, że to pewien stan psychiczny, w którym dana jednostka zauważa pewne zjawiska, które zachodzą w jej umyśle, ciele i otoczeniu.
- Tak, to jest definicja świadomości.
- Jeśli się upierasz przy świadomości, weźmy na przykład zwierzęta, dlaczego nie zwiększysz ich świadomości? Podobno tylko szympans jest świadom swojej świadomości. Czy zgodzisz się, że możemy zamienić słowo świadomość na uświadamiać?
- Nie wiem do czego zmierzasz, ale rozumiem znaczenie słowa uświadamiać.
- Ty każdego dnia uświadamiasz swoich bliskich.
- No tak, przekazuję im istotne informacje.
- Wracając do tych ważnych informacji, zgodziłaś się wcześniej, że te ważne lub istotne informacje, są tylko Twoją definicją ważności. Twoi słuchacze nie mają żadnych realnych zysków z posiadania tych ważnych informacji, one tylko budują lub podbudowują Twoją definicję mądrości. Zaakceptowałaś zastąpienie słowa „mądrość” słowem „wiedza” i słowo „wiedza” wyrażeniem „zbiór informacji”!
- Przecież przekazuję swoją wiedzę.
- No niezupełnie, bo słownik powszechny mówi, że wiedza to ogół wiarygodnych informacji o rzeczywistości wraz z umiejętnością ich wykorzystywania? Twoje postępowanie nie spełnia żadnego warunku, bo tej wiedzy nie wykorzystujesz w swoim życiu, jedynie ją przekazujesz, a to nie jest realny użytek. Bliżej nam więc do definicji informacji, prawda? Nie możesz nawet wiedzieć, że ta informacja jest wiarygodna, bo gdyby była wiedzą byłabyś tego pewna, ale tutaj nie ma poznania. Dlaczego nie ma? Nie poprzez lata i styl Twojego życia, ale z braku właściwych definicji. Najważniejszy, ostatni warunek to: brak możliwości wykorzystania tej wiedzy w praktyce, więc pozostaje nam zdefiniowanie tego wszystkiego jako informacji.
- [ zmieszanie ]
- W oczach Twoich słuchaczy nie będziesz mądrą, ani posiadającą dużą wiedzę, tylko kobietą, która ma duży zasób informacji. Główny motyw Twojego działania jest już nieużyteczny. Sprawdziło się jednak prawo wiary i oczekiwania:Prawo wiary - w cokolwiek wierzysz z uczuciem, stanie się Twoją rzeczywistością. Dzisiaj jesteś wszystkim, co reprezentują Twoja wiara i przekonania. Nasza wiara tworzy swego rodzaju filtr, przez który widzimy świat. oczekiwania również znasz: jeśli oczekujesz czegoś z głęboką ufnością stanie się to samospełniającą się przepowiednią. Uważasz siebie za mądrą i dlatego Twoi słuchacze też tak Cię odbierają. Oni niestety nie mają pożytku z tych informacji, sama nie masz już korzyści z informacji poza świadomością istnienia tej informacji, a to trochę za mało. Czy ktoś kiedyś przyszedł do Ciebie po radę, abyś coś zasugerowała?
Komentuj z Facebookiem









































































