Rozwój osobisty? A po co?

Rozwój osobisty? A po co?

Początkowe pytanie zasadnicze – „czy warto w ogóle się zainteresować rozwojem samego siebie” zmigrowało w pytanie...

Mateusz Machaj: Czy kapitalizm jest odpowiedzialny za kryzys?

Czy kapitalizm jest odpowiedzialny za kryzys?

O kłopotach amerykańskiej gospodarki rozpisują się nie tylko ekonomiści i analitycy finansowi.

Formuła Sukcesu - 3 proste kroki do każdego celu

Formuła Sukcesu - 3 proste kroki do każdego celu

Ilu ludzi, tyle definicji sukcesu. Dla każdego będzie oznaczać to całkiem coś innego.

10 umysłowych trików, które musisz znać

10 umysłowych trików, które musisz znać

Umysł zna wiele sztuczek, o których pewnie jeszcze nie słyszałeś. Będziesz zaskoczony jak łatwo i przyjemnie (...) Więcej »

Nowe artykuły w serwisie poświęcone rozwojowi osobistemu i ekonomii

Jak kształtuje się sposób myślenia?

Jak kształtuje się sposób myślenia?

Wszyscy ludzie są różni i każdy z nas jest – chciałoby się rzec – genetycznym unikatem. Charakteryzuje Cię pewna grupa cech, których nikt inny nigdy wcześniej (...) Więcej »

Jak odnaleźć swoją pasję

Jak odnaleźć swoją pasję

Często z prośbą o pomoc piszą do mnie osoby, które chciałyby robić w życiu coś, co zawsze ich będzie pasjonować. Chciałyby pracować wiedząc, że to jest (...) Więcej »

Sekret, czyli Prawo Przyciągania

Sekret, czyli Prawo Przyciągania

Od jakiegoś czasu sporo hałasu w mediach robi film „The Secret". DVD i książki związane z ‘The Secret' są na liście bestsellerów amazon.com. W naszym rodzimym (...) Więcej »

Polityka personalna i strategiczne zarządzanie potencjałem społecznym

Polityka personalna i strategiczne ...

Funkcja personalna, podobnie jak marketingowa, finansowa, produkcyjna itd., jest jedną z funkcji przedsiębiorstwa. Zajmuje się (...) Więcej »

Jesteś tutaj: Start » Historia myśli ekonomicznej cz. 8 - Artykuły » Murray N. Rothbard: Prawdziwy Milton Friedman (II)

Murray N. Rothbard: Prawdziwy Milton Friedman (II)

Drukuj | 13 kwiecień 2011 | Tekst pochodzi z mises.pl, autor Murray N. Rothbard, Prawdziwy Milton Friedman, Tłumaczenie: Jan Lewiński

Jednym z najbardziej katastrofalnych postępków Friedmana była znacząca rola, jaką z dumą zagrał podczas II Wojny Światowej, w Departamencie Skarbu narzucając cierpiącemu wówczas amerykańskiemu społeczeństwu system opodatkowania pobieranego u źródła (ang. withholding tax). Przed II Wojną Światową, gdy stopy podatku dochodowego były o wiele niższe niż dziś, nie było żadnej takiej konstrukcji; każdy spłacał swój rachunek jednorazowo, 15. marca każdego roku.

Nie podlega wątpliwości, że w takim systemie urząd skarbowy (ang. Internal Revenue Service) nie miał szans na odebranie wszystkim członkom społeczeństwa całej kwoty skonfiskowanych tego roku pieniędzy. Cały ten okropny mechanizm szczęśliwie popadłby w ruinę na długo przedtem. Jedynie friedmanowski wynalazek podatku płaconego u źródła pozwolił na wykorzystanie każdego pracodawcy jako nieopłacanego poborcy podatkowego, który szybko i po cichu pobierał należność wraz z każdym wystawianym czekiem. Pod wieloma względami za obecność w Ameryce potwornego państwowego Lewiatana możemy dziękować właśnie Friedmanowi.

Poza samym systemem opodatkowania dochodu, egalitaryzm Friedmana ujawnia się w pamflecie autorstwa duetu Friedmana i Stiglera, wymierzonym w kontrolę czynszów. „Dla tych, jak my, którzy chcieliby nawet większej równości niż dziś obecna (…) z pewnością łatwiej jest atakować bezpośrednio istniejące nierówności w dochodzie i bogactwie u ich źródła”, niż ograniczać zakupy poszczególnych towarów, np. w mieszkalnictwie.[7]

Być może najbardziej karygodnym ze śladów obecności Miltona Friedmana jest spuścizna jego starego chicagowskiego egalitaryzmu: propozycja gwarantowanego rocznego dochodu dla wszystkich, wykorzystującego konstrukcję podatku dochodowego – pomysł skopiowany i wzmocniony przez takich lewicowców jak Robert Theobald, i który prezydent Nixon z pewnością będzie w stanie przebić przez nowy Kongres.[8][9]

W tym katastrofalnym zamiarze Miltona Friedmana znów górę wzięło jego wszechogarniające pragnienie, nie by usunąć państwo z naszego życia, lecz by uczynić je skuteczniejszym. Patrzył na ledwie załatany bałagan lokalnych i stanowych instytucji państwa opiekuńczego, i uznał, że wszystko to mogłoby działać lepiej, gdyby cały plan można było wepchnąć w rubryczkę federalnego podatku dochodowego, a wszystkim zapewniono pewien poziom dochodu. Być może działałoby lepiej, ale w o wiele bardziej destruktywny sposób, bowiem jedyną rzeczą, która czyni dzisiejsze państwo opiekuńcze choćby znośnym, jest właśnie jego nieskuteczność, a konkretniej fakt, że, by położyć łapy na zasiłku, trzeba przepychać się łokciami przez nieprzyjemny i chaotyczny labirynt biurokracji państwa dobrobytu. Plan Friedmana sprawiłby, że można byłoby go otrzymać w sposób automatyczny, co postawiłoby roszczenia wszystkich ludzi z automatu przed produkcją.

„Funkcja podaży” dobrobytu

Musimy zdać sobie sprawę, iż życie z zasiłku nie jest, jak wielu ludzi wierzy, prostym i absolutnym aktem bożej lub naturalnej łaski, po prostu dane, jak erupcja wulkanu. Życie z zasiłku, jak i inne działania gospodarcze człowieka, ma swoją „funkcję podaży”: jeśli sprawimy, że opieka społeczna będzie wypłacała dostatecznie wiele pieniędzy, możemy stworzyć tylu jej klientów, ilu tylko zechcemy. Jeśli zasiłek będzie dostatecznie niewielki, można zredukować ich liczbę w sposób dowolny. Krótko mówiąc, gdyby rząd ogłosił, że każdy, kto złoży swój podpis na biurku „opieki”, automatycznie otrzymywać będzie, jak długo będzie chciał, coroczny czek opiewający na kwotę 40.000$, to wkrótce niemal każdy stanie się odbiorcą pomocy społecznej – a co więcej, dołączy też do organizacji lobbującej za „prawami pomocowymi”, walczącej o wypłaty w wysokości 60.000$ dla wyrównania wzrostu kosztów życia.

Konkretniej, funkcja podaży klienteli pomocy społecznej jest odwrotnie proporcjonalna do różnicy między dominującą stawką płac na danym obszarze a poziomem świadczeń opieki społecznej. Różnica ta jest „kosztem alternatywnym” przejścia na zasiłek – stratą związaną z przejściem na bezrobocie zamiast podjęcia pracy. Jeśli, na przykład, przeważająca na lokalnym rynku pensja rośnie, a ilość pieniędzy z pomocy społecznej pozostaje na stałym poziomie, to różnica oraz „koszt alternatywny” rośnie, a ludzie skłaniają się ku porzuceniu bezrobocia na rzecz podejmowania pracy. Jeśli dzieje się odwrotnie, więcej ludzi przejdzie na zasiłek. Gdyby utrzymywanie się z pomocy społecznej było naturalne, związku między tą różnicą a liczbą ludzi żyjących z zasiłku by nie było.[10]

Po drugie, podaż korzystających z opieki społecznej jest odwrotnie proporcjonalna do innego mającego żywotne znaczenie czynnika: kulturowa czy związana z obszarem wartości osobistych demotywacja do przechodzenia na system opieki społecznej. Jeśli ten bodziec jest dostatecznie silny, jeśli, na przykład, jednostka lub grupa mocno wierzy, że poleganie na pomocy społecznej jest złem, to nie będą tego robić i już. Jeśli natomiast to piętno im nie przeszkadza, lub, co gorsza, uważają zasiłki za swoje prawo – prawo roszczenia sobie przymusowej, grabieżczej pretensji do wyniku produkcji – wówczas liczba tych ludzi wzrośnie astronomicznie, jak mieliśmy okazję zaobserwować w ostatnich latach.

Istnieje wiele aktualnych przykładów „efektu piętna”. Wykazano, że, przy podobnym poziomie dochodu, więcej ludzi pragnie przechodzić na opiekę społeczną w miastach niż na wsi, prawdopodobnie ze względu na większą widoczność, a przez to piętno w mniej zaludnionych regionach. Co ważniejsze, istnieją też konkretne grupy religijne, które, choć często znacznie uboższe od reszty populacji, zwyczajnie nie wykorzystują opieki społecznej, ponieważ jest to sprzeczne z ich głęboko zakorzenionymi przekonaniami etycznymi. Tak zatem Amerykanie chińskiego pochodzenia, choć zwykle biedni, prawie nigdy nie sięgają po zasiłki. Niedawny artykuł o Albańczykach mieszkających w Ameryce wskazuje na to samo. Albańczycy są najczęściej mieszkańcami slumsów, nie ma jednak amerykańskich Albańczyków na zasiłkach. Dlaczego? Ponieważ, jak mówi jeden z ich przywódców, „Albańczyk nie żebrze, a dla Albańczyka pomoc społeczna jest jak żebranie na ulicy”.[11]

Innym przykładem jest Kościół Mormonów, którego członkowie rzadko korzystają z opieki społecznej. Mormoni bowiem nie tylko wpajają członkom swego Kościoła cnoty oszczędności, samopomocy i niezależności, ale też dbają o swoich potrzebujących przy pomocy programów kościelnej dobroczynności bazujących na zasadzie pomocy ludziom w tym, by pomogli sobie, co oznacza uniezależnianie ich od dobroczynności tak szybkie, jak to tylko możliwe.[12] Dlatego Kościół Mormonów doradza swym członkom, że „poszukiwanie i zgoda na bezpośrednią zapomogę publiczną nader często kończy się przekleństwem bezczynności i sprzyja innym niebezpieczeństwom zasiłku. Niszczy niezależność, zaradność, zapobiegliwość i samoocenę”.[13] Ze względu na to podstawą nadzwyczaj skutecznego prywatnego programu pomocy społecznej Kościoła są zasady

wspomagania wiernych w budowie i utrzymywaniu przez nich ich niezależności ekonomicznej: wzmacniania w nich przedsiębiorczości i zachęcania do tego, by zajmowali się przemysłem tworzącym miejsca pracy; Kościół jest też zawsze i wszędzie gotowy do pomocy potrzebującym wyznawcom.

Także:

Naszym podstawowym celem było ustanowienie, na ile to tylko możliwe, struktury, w której klątwa bezwładu byłaby odczynioną, zło związane z zapomogami odsunięte w cień, a powróciły w nasze szeregi niezależność, inicjatywa, zaradność i szacunek do własnej osoby. Zamierzeniem Kościoła jest taka pomoc, by ludzie pomagali sobie. Praca ma być intronizowana jako jedna z podstawowych zasad życia w naszej społeczności. (…) Wierni tej zasadzie pracownicy społeczni będą szczerze nauczać i naciskać na członków Kościoła, by, na ile jest to w ich mocy, utrzymywali się na własną rękę. Żaden prawdziwy Mormon nie będzie własnowolnie, będąc sprawnym fizycznie, unikał ciężaru swego utrzymania.[14]

Libertariańskie podejście do problemu pomocy społecznej to zatem zakazanie wszelkiej przymusowej opieki publicznej oraz zastąpienie jej prywatną działalnością charytatywną bazującą na zasadzie zachęcania do samopomocy, wspartej wpajaniem cnót samodzielności i niezależności całej społeczności.

ZOBACZ PODOBNE ARTYKUŁY:


Pokaż innym ten wpis:

pobierz jako PDF

Komentuj z Facebookiem


Rozmiar tekstu: A A A
Wyślij emaila
Sekret
kapitalizm
Hipnotyczny marketing
Asertywność NLP Cele Sukces


Dziennik Internautów (DI) - internet w życiu i biznesie
Wprost
Wprost i Kultura
Ludzie
Blogbox
Webhosting.pl. Portal technologii internetowych
Pitbul
ototrend
Portal Zwierciadło - weź oddech | Portal Zwierciadlo
Polska Agencja Prasowa
Webinside.pl: tworzenie stron WWW, kurs HTML, PHP, Flash
Gover
InfoTuba