Mateusz Machaj (cz. 3): Selektywny przegląd dorobku Miltona Friedmana
| 16 kwiecień 2011 | Tekst pochodzi z mises.pl
Wielki kryzys, Keynes i pogląd na ewolucję makroekonomii
W odniesieniu do wielkiego kryzysu w świadomości społecznej funkcjonuje mit, zgodnie z którym wolny rynek nie jest pożądanym sposobem organizacji życia społecznego. Dowodem tego ma być wystąpienie w roku 1929 bardzo szkodliwej zapaści gospodarczej. Tymczasem Friedman postawił sobie za cel dowieść wyraźnie, że to nie mechanizm rynkowy kształtowany między kupcami i sprzedawcami odpowiada za tak poważną depresję, lecz instytucja amerykańskiego banku centralnego, która popełniła bardzo poważne błędy.
Friedman oferował swoje wytłumaczenie wielkiego kryzysu jako alternatywę dla tezy o nieskuteczności działań rynkowych. Jednakże, gdy przyjrzymy się bliżej jego uzasadnieniu, dojdziemy do wniosku, że tak naprawdę jest to tylko sztuczka słowna. Otóż Friedman zastępuje stwierdzenie „zawinił rynek” stwierdzeniem „bank centralny powinien był zadziałać w taki a taki sposób”. Krótka analiza tego lingwistycznego zabiegu przekona nas, że nie jest to stwierdzenie przeciwne, tylko z lekka odwrócone, ale mówiące rzecz bardzo podobną. Zamiast „rynek zawinił”, słyszymy „rynek potrzebuje działania banku centralnego i właśnie przez pewne jego zaniedbania doszło do wielkiego kryzysu”[14].
Gdy przyjrzymy się bliżej samemu uzasadnieniu, faktycznie dziwne może się wydać takie dogmatyczne bronienie przez Friedmana swojej wizji jako wolnorynkowej. Informuje nas on bowiem o tym, że krach giełdowy był normalnym aspektem mechanizmu rynkowego (cykle gospodarcze po prostu występują), a bank centralny powinien był po jego wystąpieniu wydrukować pieniądze i kupić obligacje rządu amerykańskiego, aby podtrzymywać zawyżony na rynku poziom podaży pieniądza (Friedman i Friedman 1990, s. 83[15]; Friedman i Schwartz 1963, rozdział 7). Doprawdy zaskakujące stwierdzenie. Załamania gospodarcze po prostu występują w gospodarce, a rząd powinien drukować pieniądze i to bezpośrednio na deficyt budżetowy?
Czytelnik Wolnego wyboru z pewnością będzie zdumiony. Oto osoba, która mieni się przeciwnikiem tworzenia pieniędzy z niczego, która w dodatku sprzeciwia się otwarcie deficytowi budżetowemu, zaleca tworzenie pieniędzy z niczego i to właśnie wprost na realizację tego deficytu[16].
Zdaniem Friedmana wielki kryzys wynikał z faktu, że bank centralny pozwolił na spadek podaży pieniądza o jedną trzecią. Dlatego załamała się dochodowość biznesów, wiele z nich stało się nieopłacalnych, w wyniku czego pojawiła się ogromna presja na bankructwa. Następnie doszło do masowych plajt, bezrobocia i spadku inwestycji. Friedman nawet stwierdził, że w takich szczególnych okolicznościach potrzebna jest polityka społeczna państwa, więc pochwalał wypłatę zasiłków i część Nowego Ładu przeprowadzanego przez Hoovera, a ochrzczonego przez Roosevelta[17].
Tymczasem fakty wyglądają tak, że poważny spadek podaży pieniądza następował tak naprawdę od roku 1931. Wtedy faktycznie sytuacja zdecydowanie się pogorszyła, ale nie oznacza to, że runy na banki i zmniejszenie podaży pieniądza były przyczyną głębokości depresji – mogły być raczej jej rezultatem[18]. Poza tym Friedman nie wyjaśnia, dlaczego kryzys w ogóle wystąpił oraz dlaczego drukowanie pieniędzy miałoby pomóc.
W czasie wielkiego kryzysu Friedrich August von Hayek, wybitny austriacki ekonomista, osiągnął dominującą pozycję naukową. Zdaniem Hayeka kryzys był rezultatem systematycznych interwencji monetarnych dokonywanych przez bank centralny w latach 1921–1929. To właśnie lata „taniego kredytu” oferowanego przez państwo doprowadziły do skumulowania nietrafionych i błędnych inwestycji, w wyniku czego nastąpił wielki krach. Nie mamy tu jednak miejsca na rozwijanie i analizowanie tej teorii[19]. Musimy jednakże od niej wyjść, ponieważ w tamtym czasie była to najbardziej rozpowszechniona i spójna teoria wyjaśniająca kryzys. W oparciu o teorię kapitałową i pieniężną, Hayek winił bank centralny za nakręcenie boomu, który był w naturalny sposób skorygowany depresją, czyli okresem upłynnienia błędnych inwestycji.
Czym jest „Ekonomia Austriacka”?
Z przyczyn socjologicznych, politycznych, a także ekonomicznych model ten został odrzucony na rzecz tez Keynesa i jego Ogólnej teorii (Keynes 2003). Model hayekowski był dosyć zachowawczy, jeśli chodzi o politykę państwa, ponieważ nie dość, że obwiniał państwo za sztuczny boom, to jeszcze nie przypisywał mu prawie żadnej pozytywnej roli, jaką mogłoby odegrać w trakcie kryzysu (chociaż tutaj Hayek też nie był do końca radykalny). Nie odpowiadało to jednakże wizji wielu ekonomistów, którzy mieli ciągotki planistyczne, chcąc włączyć się w prowadzenie aktywnej polityki państwowej, a także mieli dumne aspiracje, aby „coś koniecznie zrobić”, a nie „czekać, aż się sprawy same rozwiążą”[20].
Jeden aspekt teorii Hayeka faktycznie był od strony ekonomicznej defektem. Była to tak naprawdę teoria nadejścia kryzysu, a nie wyjaśniania jego głębokości i przewlekłości. Hayek nawet przewidział kryzys, ale w jego trakcie ekonomiści byli bardziej zainteresowani aspektami już samej depresji. Z tej przyczyny, a głównie z dwóch wcześniej wymienionych, zdecydowali się zwrócić w stronę Keynesa (poza tym, część z nich najzwyczajniej w świecie nie zrozumiała teorii Hayeka[21]).
Friedman uważa, że Keynes był wybitnym ekonomistą, myślicielem i dokonał pożądanego przewrotu, odrzucając tezy Hayeka (mimo że tak naprawdę je zignorował, a nie odrzucił[22])[23]. Keynes wywyższył bowiem bank centralny do roli stymulatora gospodarki, który swym zbawiennym wpływem jest w stanie przynieść dobrobyt. I rzeczywiście, Friedmanowskie wyjaśnienie kryzysu zawiera się w ogólnym sensie w ujęciu Keynesa. Kryzysowi można by zapobiec, gdyby bank centralny odpowiednio stymulował popyt globalny. Wystarczy drukować pieniądze, aby zwiększyć zakres inwestycji, a wtedy problem zniknie.
Odpowiedź na pytanie, dlaczego Friedman tak bardzo chwali Keynesa i uważa za niezwykle wybitnego myśliciela (chociaż jego tezy to tak naprawdę reinkarnacja merkantylizmu i inflacjonizmu), leży właśnie w roli Keynesa, jaką odegrał przy odrzuceniu tez szkoły austriackiej. Keynes odrzucił Hayeka (wraz z jego teorią pieniądza i teorią kapitału) i otworzył drogę do twierdzeń o popycie globalnym, stymulowanym przez makroekonomiczne narzędzia państwa[24]. Brytyjczyk uznawał w swoich wyjaśnieniach pewne aspekty teoretyczne, które Friedman kwestionował. Jeśli jednak patrzymy na działania państwa poprzez pryzmat stymulowania wydatków za pomocą kontroli podaży pieniądza, Friedman i Keynes to intelektualni partnerzy, występujący razem przeciwko Hayekowi i szkole austriackiej[25].
Poparcie dla wolnego rynku i ograniczonego interwencjonizmu
Jeśli chodzi o szeroki odbiór społeczny, to Friedman jest znany ze swoich poglądów politycznych, opartych na konieczności ograniczania roli państwa w gospodarce. Politolodzy, socjolodzy, a także ludzie słabo obeznani w jego pracach, kojarzą go głównie z negatywnych poglądów na wiele etatystycznych rozwiązań. Często uznają go za najbardziej radykalnego zwolennika wycofania państwa z gospodarki. W wielu kwestiach Friedman faktycznie jest dosyć wolnorynkowy i opowiada się za rozwiązaniami przeciwnymi socjaldemokratycznym reformom. Głównie z takich wypowiedzi zasłynął w środowiskach lewicowych, które upodobały sobie jego osobę jako czołowego przeciwnika.
Jedną z bardziej konsekwentnych obron wolnej gospodarki Friedman przedstawia w swojej krytyce kontroli cenowych. Wielokrotnie pokazywał on, że płaca minimalna jest zjawiskiem pozornie szlachetnym, lecz w rzeczywistości zbrodniczym. Zamiast bowiem pomagać ludziom słabo zarabiającym, skazuje ich na bezrobocie. Podobnie rzecz się ma z kontrolą czynszów. Ich rezultatem jest niedobór na rynku, uderzenie w inwestycje i radykalne obniżenie jakości dostarczanego towaru.
Poza zatwardziałą krytyką kontroli cenowych Friedman atakował również wszelkiego rodzaju ograniczenia celne i uderzanie w wolny handel[26]. Atakował programy rolnicze, a także zaawansowane regulacje przemysłów. Zdecydowanie sprzeciwiał się przymusowej przynależności do związków zawodowych i samorządów zawodowych, które postrzegał jako źródło monopolizacji. Stanowczo występował przeciwko przymusowej armii i domagał się legalizacji narkotyków.
Nie do końca konsekwentnie wypowiadał się z kolei na temat edukacji i systemu opieki społecznej. Przedstawił nawet dwa słynne projekty usprawnienia państwowej edukacji i wypłacania zasiłków dla biedniejszych (tymi zajmiemy się w następnej sekcji).
Warto jednak zaznaczyć koncesje Friedmana dla aktywności państwa – w rzeczywistości nie był on aż tak radykalny, jak się sądzi. W jednym z rozdziałów o roli państwa w społeczeństwie znajdujemy krótki akapit, w którym Friedman zastrzega dosyć pokaźny obszar dla działalności rządu (Friedman 1982, s. 34). Mimo iż jest to stosunkowo niewielki fragment całej książki, to jednak stanowi wygodną furtkę dla uzasadniania wielu interwencji państwa. Twierdzi tam mianowicie, że państwo ma zajmować się (poza ochroną porządku) definiowaniem praw własności, co ma umożliwiać ewentualne ich modyfikowanie wraz ze zmianą ekonomicznych reguł. Już samo przyznanie takiego prawa oznacza, że państwo może dowolnie określać właściciela i granice jego praw[27]. A skoro tak, to granica jakiegokolwiek porządku interwencjonistycznego jest niezwykle płynna i łatwa do przesunięcia w każdą stronę. W końcu każdy beneficjent systemu państwowego może po prostu zostać uznany przez instytucję państwa za „właściciela”[28].
Komentuj z Facebookiem










































































