Mateusz Machaj: Karl Marx, komunista
| 28 kwiecień 2011 | Tekst pochodzi z mises.pl
Tekst niniejszy ukazał się pierwotnie w miesięczniku „Opcja na Prawo” nr 31-32 w nieco odmiennej wersji.
Czym jest komunizm?
Chrześcijańska wizja relacji Bóg-człowiek jest wizją w gruncie rzeczy optymistyczną. Bóg stworzył świat i człowieka obdarzonego wolną wolą z powodu miłości. Właśnie przez to pozytywne uczucie wykreował świat i ofiarował go człowiekowi. Jednakże, skoro człowiek został obdarzony wolną wolą, może podejmować wybory słuszne lub niesłuszne. Takim wyborem było zerwanie jabłka przez Adama. Przez to pojawiło się wyodrębnienie człowieka od Boga. Nie jest to jednak alienacja metafizyczna, tylko moralna. Odseparowanie od Boga wynika z tego, że człowiek dopuścił się takiego, a nie innego wyboru. Tymczasem człowiek nie musi popełniać błędów i grzeszyć, aby być wolnym. Można być wolnym i jednocześnie nie popełniać błędów (w praktyce jest to niezwykle trudne). Jednakże sama wolność nie implikuje konieczności popełniania grzechu jako świadectwa wolności.
W tej chrześcijańskiej wizji człowiek jest indywidualnym bytem, pracującym nad sobą i kontrolującym swoje żądze. Wszystko zależy od niego, od woli, którą został obdarzony. Nie ma wątpliwości co do tego, że podstawą religii chrześcijańskiej jest ta wolność, co widać w wielu encyklikach papieskich. Co więcej, jest to wolność indywidualna, którą jest obdarzony każdy człowiek z osobna – a nie wyimaginowana, dotycząca tworów kolektywnych.
Największym zaprzeczeniem wolności człowieka jest doktryna determinizmu, opierająca się na tezie, że człowiek nie podejmuje wyborów, ponieważ jego działanie jest rezultatem czynników środowiskowych (w zależności od nurtu decydują różne czynniki). Gary North błyskotliwie zauważył, że doktryna determinizmu powstała bardzo szybko, zaraz po tym, jak człowiek został obdarzony wolną wolą. Kiedy Adam podjął świadomą decyzję o zerwaniu jabłka i zgrzeszeniu przeciw Bogu, nie postanowił przyjąć za to odpowiedzialności, jak zrobiłby to prawdziwie wolny człowiek. Zamiast tego sięgnął po uzasadnienie typowo deterministyczne: to nie ja, tylko niewiasta, którą dla mnie stworzyłeś. To nie Adam zgrzeszył, tylko ona!
Uzasadnienie Ewy nie różniło się jakościowo od marnych tłumaczeń Adama: to nie ja, tylko ten wąż. Biedny wąż już nie miał na kogo zrzucić winy (chociaż teoretycznie, zgodnie z zasadami determinizmu, mógłby wskazać na Boga, ponieważ Ten jest początkiem wszystkiego). Determinizm nie jest zatem dużo młodszym wynalazkiem niż wolna wola. Wprost przeciwnie: już w momencie, gdy człowiek został obdarzony wolną wolą, szukał absurdalnych uzasadnień dla popełnionych błędów w jakichś czynnikach niezależnych od niego samego. Jak się przekonamy dalej, determinizm będzie fundamentem teorii marksistowskiej.
Zupełnie inną wizję stworzenia świata mieli komunistyczni heretycy. Komunizm jest bowiem wynalazkiem znacznie starszym się niż się to niektórym wydaje, a wykształcił się z perwersyjnych poglądów religijnych. Wychodziły one z założenia, że stworzenie świata przez Boga nie jest aktem miłości. Wprost przeciwnie, jest to akt dokonany jakby z nudów. Co więcej, jest on rozłączeniem człowieka i Boga, wcześniej będących jednością. Pojawia się problem oddzielenia metafizycznego. Odseparowanie od Boga jest wyrazem wygnania i przekleństwa, które zaczyna ciążyć na człowieku.
Widzimy zatem, że tutaj stworzenie świata jest postrzegane pesymistycznie. Co gorsza, nie dość, że stworzenie odseparowało człowieka od Boga, to na dodatek każdy z nas ma nieszczęsne indywidualne cechy. Stąd kolejny wyraz okropnego zjawiska: podział pracy i specjalizacja. W wizji chrześcijańskiej każdy człowiek ma swoje własne uzdolnienia i umiejętności, co wyraża jego potencjał samorealizacji. W wizji tej także człowiek powinien miłować swojego bliźniego. Zgodnie z komunistycznym podejściem millenarystów jest zupełnie inaczej. Jak zauważył Chesterton, nie każą nam oni kochać sąsiada; oni chcą, żebyśmy byli sąsiadem. Stąd ostatecznym celem komunistów było stworzenie utopii, w której znika wszelka indywidualność, a zastępuje ją całkowita kolektywizacja życia.
Reformacja, która była próbą odpowiedzi na pewne błędy, które popełniał Kościół w średniowieczu, doprowadziła do powstania radykalnych komunistycznych ruchów heretyckich. Dobrym przykładem są taboryci, którzy zakładali komuny i to z całkiem dużym „sukcesem”.
Celem miało być wytępienie wszelkich oznak indywidualności. Własność prywatna w takich komunach była całkowicie zakazana. Małżeństwo, jako instytucja dwojga ludzi musiało zostać szybko unicestwione – stąd pomysł na „wspólnotę” żon. Osoby, które sprzeciwiały się woli specjalistów od kolektywizacji, były karane śmiercią. W miarę jak cała indywidualność człowieka zanikała, ponowna unia z Bogiem miała być coraz bliżej. Kiedy wszyscy staniemy się homogeniczną papką, nikt nie będzie odróżnialny od nikogo innego, nastąpi koniec historii, ponowne złączenie człowieka z Bogiem. Nieszczęsna rozłąka dobiegnie końca. Tak w skrócie wygląda eschatologia komunistów.
Pojawia się jednak problem. Człowiek jest istotą, która żyje w świecie fizycznym. Oznacza to, że jego życie ucieka, czas jest ograniczony, a środki rzadkie. Ponieważ środki są rzadkie, należy nimi gospodarować, aby zaspokajać potrzeby. W momencie, w którym podważone zostaje prawo własności, rozpoczyna się permanentna walka o rzadkie zasoby. Jednostka A korzystając z jedzenia, jednocześnie uniemożliwia dostęp wszystkim innym do tego jedzenia, ponieważ nie występuje ono w nieograniczonej ilości. Dotyczy to absolutnie wszystkich dóbr.
Cywilizacja opiera się na prywatnej własności. Rozpoznaniu, że własność powstaje, gdy człowiek zagospodaruje przez nikogo wcześniej niezagospodarowany rzadki zasób. Potem przychodzi rozwój cywilizacji, bazujący na dobrowolnej wymianie takich tytułów własności. Jeśli nie obowiązuje zasada wyłącznego posiadania własności, ludzkość stacza się do sytuacji, w jakiej nikt nie akceptuje żadnego tytułu własności, co kończy się dominacją najsilniejszych i najpotężniejszych pod względem zastosowania środków przymusu i niewolnictwa. Zamiast intelektualnego podziału pracy (i podziału pracy w ogóle) mamy prawdziwą dżunglę, uniemożliwiającą rozwój cywilizacji.
Naturalnie tak samo kończyły budowane przez heretyków kilkaset lat temu reżymy komunistyczne. Rzadkość jest stanem faktycznym świata, w którym żyjemy, i nie da się jej wyeliminować żadnym działaniem. Najpierw jest rzadkość, a dopiero potem działanie. Człowiek działa i gospodaruje, ponieważ istnieje rzadkość. Niezrozumienie właśnie tego fundamentu legło u źródeł ruchów komunistycznych, dla których rzadkość jest produktem działania, a nie na odwrót.
W komunach coraz więcej ludzi terroryzowano, a wielu ginęło, gdy tylko ujawnili swą indywidualność. Im bliżej kolektywizmu, rzekomego scalenia w jedną papkę, tym bardziej nieludzkie stawało się życie w komunie. Przypomina to sytuację z filmu „Ewolucja” Ivana Reitmana, gdzie ostateczne zwycięstwo ma osiągnąć rozrastający się prymitywny, homogeniczny organizm, bezlitośnie pochłaniający wszystko co inne i odmienne. To, zdaniem komunistów, niezbędny etap pewnego rodzaju oczyszczenia, po którym nastąpi obiecywane nadejście raju. Jak ma jednak do tego dojść, skoro rzadkość i różnorodność to fakty, z którymi rozsądny człowiek nie dyskutuje? Heretycy znaleźli „rozwiązanie”: po osiągnięciu ideału wytępienia wszelkiej indywidualności nasze cielesne powłoki po prostu znikną i niematerialna postać ponownie połączy się z Bogiem w harmonii.
Zasadnicza różnica między heretykami a chrześcijanami polegała na tym, że ci drudzy traktują wolność i indywidualność jako istotę człowieczeństwa. Każdy człowiek decyduje o swoim losie, każdy człowiek może odwracać się od Boga, każdy człowiek może kochać lub nienawidzić bliźniego. To zawsze indywidualny człowiek odpowiada za grzechy, umiera, idzie do królestwa niebieskiego. Podejście komunistów było radykalnie odmienne[1]. Dla nich niezbędne jest nakręcenie millenarystycznej nawałnicy, która wytępi wszelką indywidualność (tym bardziej zaskakujące jest, jak wielu twórców wybitnych, wyjątkowych – więc wyróżniających się – opowiada się za komunizmem; łatwo to wyjaśnić dostrzegając, iż ludzie ci częściej posługują się zdolnościami twórczymi niż logicznym myśleniem).
Podsumujmy zatem istotę ruchów komunistycznych. Ich celem jest zaprowadzenie na ziemi drogą terroru kolektywnego zbiorowiska, w którym tępione są wszelkie oznaki indywidualności: rodzina, własność prywatna, małżeństwo, talenty. Świat, w którym żyjemy, jest światem okrutnej i wstrętnej specjalizacji, jaką należy szybko wytępić. Po okresie terroru i zabicia wszystkiego, co wyjątkowe, nadchodzi obiecany raj, koniec historii i wybawienie ze zgniłego świata. Alienacja dobiega końca.
- Teoria ekonomii Karola Marksa
- Teoria ekonomii Karola Marksa (cz. 2)
- Mateusz Machaj (cz. 2): Karl Marx, komunista
- Mateusz Machaj (cz. 3): Karl Marx, komunista
- Mateusz Machaj (cz. 4): Karl Marx, komunista
Komentuj z Facebookiem









































































