Marginalizm i perły (cz. 2) - warunki Carla Mengera
| 16 kwiecień 2011 | Tekst pochodzi z www.kapitalizm.republika.pl, autor Mateusz Machaj
Marks leży znokautowany. Wartość nie ma charakteru obiektywnego. Absolutnie nie. Nie określają jej żadne "społecznie konieczne godziny do produkcji dobra". Takie pojęcie zawdzięczamy tradycji subiektywistycznej, która swoją pełną formalizację zawdzięcza znakomitej książce Carla Mengera.
Pojawia się jednak pytanie: dlaczego diamenty są znacznie więcej warte niż woda? Skoro w przypadku wartości, ważna jest możliwość zaspokojenia danej potrzeby, to przecież woda czy też chleb są znacznie więcej warte niż diamenty! Zatem dlaczego to właśnie diamenty są tak pożądane przez ludzi? Czyż nie jest dla nas istotniejsze utrzymanie się przy życiu, aniżeli oferowanie sobie pięknej biżuterii?
Z tym paradoksem Szkoła Angielska nie potrafiła sobie poradzić. W jej tradycji leży rozbicie na dwa typy wartości: "wartość wymienną" oraz "wartość użytkową". Ten fatalny błąd został także zastosowany przez Adama Smitha w jego "Bogactwie narodów". Stąd tylko krok do marksistowskiego rozbicia na "produkcję dla zysku" ("wartość wymienna") i "produkcje dla użytku" ("wartość użytkowa"). To jak to jest z tym chlebem i diamentami? Dlaczego diamenty są warte znacznie więcej niż chleb?
Profesor Menger doskonale wiedział, jak sobie poradzić z tym problemem. Osoba zadająca takie pytanie, zastanawia się agregatowo: co jest ważniejsze chleb czy diamenty? Jeśli rzeczywiście urządzilibyśmy audiotele z pytaniem: "co wybrać: cały chleb na świecie czy diamenty na całym świecie", to z pewnością ludzie woleliby chleb niż diamenty. Niemniej jednak na co dzień nie dokonuje się takich wyborów, ponieważ ludzie wybierają między jednostkami chleba a jednostkami diamentów. To oznacza, że ważne są kolejne jednostki, jednostki marginalne (kolejne, krańcowe, choć pierwszy Austriak nie używał tego terminu), skąd właśnie pochodzi termin "rewolucja marginalna". Menger tłumaczy:
Pomieszanie "wartości użytkowej" z "użytecznością", z "poziomem użyteczności", albo z "ocenianą użytecznością", wynika z doktryny abstrakcyjnej wartości dóbr. Gatunek dobra może mieć użyteczne własności, które umożliwiają konkretnym jednostkom zaspokojenie ludzkiej potrzeby. Różne gatunki mogą mieć różne stopnie użyteczności w danym użytkowaniu (bukowe drewno i wierzbowe drewno jako paliwo itd.). Jednakże ani użyteczność gatunku ani rozmaite stopnie użyteczności różnorodnych gatunków albo podgatunków nie mogą być nazwane "wartością". Nie gatunki jako takie, ale tylko konkretne rzeczy są dostępne dla ekonomizujących jednostek. Dlatego tylko te drugie są dobrami i tylko dobra są obiektami, jakie ekonomizujemy i jakie mają wartość.
Zasada jest prosta: to nie chleb jako taki się liczy, ale konkretny bochenek chleba. Konkretny litr wody, konkretny litr ropy naftowej. Gospodarująca osoba nie staje przed wyborem: czy kupić wszystkie diamenty na świecie albo cały chleb na świecie. Wybiera między poszczególnymi jednostkami poszczególnych dóbr, zatem tylko te konkretne jednostki może wartościować.
Jednocześnie w swojej książce profesor Menger rozrysowuje prosty schemat, przedstawiający hierarchię potrzeb. Układa je w kolejności malejącej. Oznacza to, że pierwsza potrzeba jest najbardziej nagląca, a druga mniej, trzecia jeszcze mniej itd. Kolejność działania świadczy o tym, którą potrzebę chcemy zaspokajać jak najszybciej, a którą dopiero następną w kolejności. Potrzeba trzecia jest bardziej nagląca aniżeli potrzeba czwarta, piąta itd.
Teraz wyobraźmy sobie, że wszystkie te potrzeby są zaspokajane przez takie samo dobro np. wodę. Zróbmy sobie wykaz kolejności potrzeb zaspokajanych przez litry wody:
- Napicie się
- Napojenie braciszka
- Napojenie kota
- Podlanie kwiatów
- Oblanie wodą Witolda Świrskiego (proszę mi wybaczyć, ale nie mogłem się powstrzymać; proszę traktować tę uszczypliwość jako wyraz sympatii, jaką niewątpliwie darzę pana Witolda)
Powiedzmy, że mam w swoim posiadaniu 3 litry wody. Kolejność zaspokajania potrzeb jest jasna. Najpierw zaspokoję swoje pragnienie - najbardziej naglącą potrzebę. Następnie mniej naglącą: napojenie młodszego braciszka. Trzecia w kolejności zaspokojona potrzeba to spragniony kotek, który też napiłby się troszkę wody. Ze względu na hierarchię potrzeb możemy zatem wyróżnić poszczególne wartości przypisane kolejnym jednostkom marginalnym tj. kolejnym litrom wody. Wszystkie litry są wymienne - woda jest tutaj dobrem homogenicznym. Zatem teoretycznie każdy litr jest warty tyle samo, ale jednak tak nie jest. Pierwszy litr będzie warty najwięcej ponieważ służy zaspokojeniu bardziej naglącej potrzeby niż litr drugi. Z kolei drugi litr wody będzie warty mniej niż pierwszy, ale więcej niż trzeci, ponieważ służy do zaspokojenia bardziej naglącej potrzeby niż litr kolejny.
W ten sposób doszliśmy do odwiecznego prawa rewolucji marginalnej, jakie obijało się gdzieś tam wcześniej w tradycjach scholastyczno-turgotowsko-cantillonowsko-sayowskich. Każda następna jednostka danego homogenicznego dobra jest dla jego właściciela warta mniej niż jednostka poprzednia, ponieważ służy do zaspokojenia mniej naglącej potrzeby. Konieczna uwaga: dobro homogeniczne to takie, które jest tak właśnie postrzegane przez jednostkę: jako homogeniczne. Na przykład: mamy litr wody gazowanej i litr wody niegazowanej. Fizycznie te dobra są różne, ale jeśli dla osoby są to takie same dobra, to powinny być w analizie traktowane jako homogeniczne. Z kolei z drugiej strony możemy sobie wyobrazić dwa identyczne fizycznie litry wody, ale na przykład jeden z nich został poświęcony przez księdza i jednostka już inaczej postrzega te litry. Inny przykład: pierścionek zaręczynowy od Mateusza Machaja to nie to samo co pierścionek zaręczynowy od Grzegorza Kołodko, choćby były one fizycznie identyczne. Raz jeszcze widzimy, że ekonomia jest nauką o subiektywnych preferencjach, a nie jakiś fizyczno-mechanistycznych procesach.
Teraz wyobraźmy sobie, że nagle stracę jeden litr wody i zostanę z dwoma. Wtedy użyteczność marginalna jednostki wody wzrasta, ponieważ zaspokaja ona (ten drugi litr) bardziej naglącą potrzebę niż ostatnio (teraz drugą, a nie trzecią). Z kolei, jeśli dostanę dodatkowego litra wody, to użyteczność marginalna spadnie, gdyż ostatni litr, jaki posiadam, zaspokoi potrzebę mniej naglącą niż poprzednio.
Stąd wreszcie udało nam się sformułować prawo podaży. Jeśli na rynku pojawiają się dodatkowe ilości danego dobra, usługi bądź towaru, wtedy cena tego danego dobra zaczyna spadać, ponieważ kolejne jego jednostki będą zastosowane do zaspokajania potrzeb mniej naglących niż poprzednie. Teraz rozumiemy, jak to jest z tymi diamentami i wodą. Woda jest w obfitych ilościach i nie jest dobrem tak rzadkim jak diamenty. Stąd woda jest dobrem, które ma relatywnie niższą cenę niż diamenty (inna sprawa to błąd samego porównywania: co porównuje? wagę diamentów do litrów wody?), ponieważ występuje w większych ilościach. To rzadkość diamentów sprawia, że mają taką wysoką cenę. Jeśli zamienimy sytuację i popatrzymy na przykład pustyni, gdzie diamentów jest znacznie więcej, a wody relatywnie mniej, to wartościowanie się odwraca. Wtedy woda ze względu na swoją rzadkość jest więcej warta niż diamenty. Nota bene dlatego powietrze, bez którego przecież nie przeżylibyśmy więcej niż kilka minut, nie ma ceny w ogóle. Jest tak obfite, że nie ma żadnej ceny. Występuje dla nas w ilościach nieograniczonych (podobnie jak słońce za dnia; ale już nie światło w nocy) i nie trzeba go ekonomizować.
- Carl Menger - koncepcja krańcowej użyteczności
- Friedrich August von Hayek: Czy możemy jeszcze uniknąć inflacji?
- Friedrich August von Hayek: Czy możemy jeszcze uniknąć inflacji? (II)
- Friedrich August von Hayek: Czy możemy jeszcze uniknąć inflacji? (III)
- Robert P. Murphy: Znaczenie teorii kapitału
- Robert P. Murphy: Znaczenie teorii kapitału (II)
- Murray Newton Rothbard
- Murray Newton Rothbard (cz. 2)
- Murray Newton Rothbard (cz. 3)
- Jeffrey Tucker: Niepowstrzymany Rothbard
- Jeffrey Tucker (cz. 2): Niepowstrzymany Rothbard
- Eugen von Boehm-Bawerk
- Eugen von Boehm-Bawerk (cz. 2)
- Eugen von Boehm-Bawerk (cz. 3)
- Prawo użyteczności krańcowej Friedricha Wiesera
- Ludwig von Mises
- Ludwig von Mises (II)
- Ludwig von Mises: Kapitalizm
- Ludwig von Mises: Dlaczego napisałem Ludzkie działanie?
- Adam Heydel: Ludwik Mises o liberalizmie
Komentuj z Facebookiem









































































