Lew Rockwell: Istotność Austriackiej Ekonomii (II)
13 luty 2011 | Tekst pochodzi z mises.pl autor Llewellyn H. Rockwell Jr., Tłumaczenie: Jan Lewiński
Mises przybył do Stanów Zjednoczonych po ucieczce przed nazistami i przyjęty został przez pomocnego wolnorynkowego biznesmena, wybitną postać, Lawrence’a Fertiga. Tutaj pomógł zbudować ruch wokół swoich idei i większość ekonomistów wolnorynkowych ma wobec niego swój dług. Jak powiedział Milton Friedman, nikt nie uczynił tak wiele jak Mises, by promować wolne rynki w tym kraju. Lecz były to mroczne czasy. Miał kłopoty ze znalezieniem płatnej pracy na uniwersytecie, na którą zasługiwał i było mu trudno zdobyć szerszą publiczność dla swych poglądów.
Podczas tych lat w Ameryce, Mises pracował nad przepisaniem niedawno ukończonego, niemieckojęzycznego traktatu do postaci Human Action, całościowej pracy przeznaczonej dla anglojęzycznej publiczności. Z wielką ostrożnością ponownie opracował w niej filozoficzny grunt nauk społecznych ze szczególnym uwzględnieniem ekonomii. Okazało się to mieć istotne znaczenie: długo po tym jak naiwne dogmaty empiryzmu zawiodły, „prakseologia” Misesa, lub logika ludzkiego działania, wciąż inspiruje studentów i naukowców. Ten magnum opus odtrącił na bok błędy keynesizmu i pretensje historycystów, ostatecznie umożliwiając odrodzenie się Szkoły Austriackiej.
Odrodzenie
Zanim jednak nie nadeszły lata 70-te trudno było znaleźć znaczącego ekonomistę, który nie podzielałby zasad Keynesa: że system cen był krętactwem, że wolny rynek był irracjonalny, że giełdą kierowały odruchy animalistyczne, że sektorowi prywatnemu nie można było ufać, że rząd był w stanie tak zaplanować gospodarkę, by uchronić ją przed popadnięciem w recesję, i że inflacja i bezrobocie były odwrotnie proporcjonalne.
Jednym z wyjątków był Murray N. Rothbard, kolejny wielki student Misesa, który napisał solidny traktat ekonomiczny na początku lat 60-tych ubiegłego wieku, Man, Economy, and State (Człowiek, Gospodarka i Państwo). W swojej książce dodaje własny wkład w myśl austriacką. Podobnież prace dwóch innych ważnych studentów Misesa, Hansa F. Sennholza i Israela Kirznera, kontynuowały tradycję. Henry Hazlitt, piszący wtedy w cotygodniowej kolumnie dla Newsweeka, przyczynił się bardziej niż ktokolwiek inny do propagowania Szkoły Austriackiej, również samemu poważnie przysługując się szkole.
Stagflacja lat siedemdziesiątych podkopała Szkołę Keynesistowską, ukazując, że możliwe było istnienie zarazem wysokiej inflacji i wysokiego bezrobocia. Nagroda Nobla, którą otrzymał Hayek w 1974 roku za jego badania nad cyklami koniunkturalnymi (prowadzone wraz z Misesem), spowodowała eksplozję akademickiego zainteresowania Szkołą Austriacką i ogólnie ekonomią wolnorynkową. Pokolenie absolwentów uczelni rozpoczęło studiowanie prac Misesa i Hayeka, a program badawczy wciąż wzrasta. Dziś Szkoła Austriacka realizowana jest najpełniej dzięki pracy Instytutu Misesa.
Rdzeń Teorii Austriackiej
Pojęcia rzadkości i wyboru leżą w samym sercu ekonomii austriackiej. Człowiek ciągle staje przed szerokim zakresem możliwości wyboru. Każde działanie implikuje rezygnację z alternatyw lub koszty. Każde działanie jest także z definicji zaprojektowane dla polepszenia losu działającego z jego punktu widzenia. Co więcej, każdy aktor w gospodarce ma inny zestaw wartościowań i preferencji, inny zestaw potrzeb i pragnień, oraz inne plany czasowe dla celów, które ma zamiar osiągnąć.
Potrzeby, gusta, pragnienia i plany czasowe różnych ludzi nie mogą być dodawane lub odejmowane między sobą. Nie ma możliwości, by oprzeć gusta i plany czasowe o jedną krzywą i nazwać je preferencją konsumentów. Dlaczego? Ponieważ wartość ekonomiczna jest subiektywna dla jednostki.
Podobnie nie ma możliwości, by oprzeć złożoność układów rynkowych o gigantyczne agregaty. Nie możemy na przykład powiedzieć, że zasoby kapitałowe gospodarki są jednym wielkim balonem, podsumowanym pod literą K, a następnie umieścić tego w równaniu i oczekiwać, że uzyskamy dzięki temu użyteczne informacje. Zasoby kapitału są niejednorodne. Niektóre rodzaje kapitału mogą być użyte do wykreowania dóbr na jutrzejszą sprzedaż, a inne na sprzedaż za dziesięć lat. Plany czasowe dla wykorzystania kapitału są tak rozmaite, jak same zasoby kapitałowe. Teoria austriacka widzi konkurencję jako proces odkrywania nowych i lepszych możliwości zużycia surowców, który pełny jest pomyłek, lecz zawsze się ulepsza.
Ten sposób patrzenia na rynek jest znacząco różny od każdego z innych szkół myśli. Od czasów Keynesa, ekonomiści rozwinęli zwyczaj konstruowania światów równoległych, które nie miały nic wspólnego ze światem rzeczywistym. W tych światach kapitał jest homogeniczny, a konkurencja jest statycznym stanem ostatecznym. Jest tam ustalona liczba sprzedawców, ceny odbijają koszty produkcji i nie ma ponadnormatywnego zysku. Dobrobyt gospodarczy ustala dodanie użyteczności wszystkich jednostek w społeczeństwie. Rzadko kiedy bierze się pod uwagę upływ czasu, poza przejściem z jednego statycznego stanu do drugiego. Różnorodne plany czasowe producentów i konsumentów po prostu nie istnieją. Zamiast tego mamy agregaty, które dają nam w ogóle niewiele informacji.
Konwencjonalny ekonomista chętnie zgadza się z tym, że te modele są nierealne, idealne do użytku jako zwykłe narzędzia analizy. Lecz jest to nieszczere, ponieważ ci sami ekonomiści używają tych modeli dla rekomendacji strategii politycznych.
Jednym z oczywistych przykładów opierania polityki o z góry ułożone modele ekonomiczne ma miejsce w wydziale antytrustowym Departamentu Sprawiedliwości. Są tam biurokraci, którzy udają, że wiedzą, jaka jest właściwa struktura przemysłu, jakie rodzaje połączeń i przejęć szkodzą gospodarce, kto ma za duży, lub za mały udział w rynku i jak wygląda dany rynek. To oddaje to, co Hayek nazywał pozorami wiedzy.
Właściwy związek między konkurentami może być osiągnięty jedynie dzięki sprzedaży i kupnie, nie biurokratycznemu zarządzeniu. Austriaccy ekonomiści, w szczególności Rothbard, twierdzą, że jedyne prawdziwe monopole tworzy rząd. Rynki za bardzo podlegają konkurencji, by pozwolić na utrzymanie jakichkolwiek monopoli.
Kolejnym przykładem jest pomysł, zgodnie z którym rozwój może być wytworzony dzięki manipulowaniu agregatowymi krzywymi popytu, za pomocą większych i szybszych wydatków rządowym, rozważanym raczej jako akcelerator popytu, nie reduktor podaży, czy tyranizowanie konsumującego społeczeństwa.
Podczas gdy znakiem firmowym konwencjonalnej ekonomii są nierealistyczne modele, znakiem firmowym ekonomii austriackiej jest gruntowne uznanie systemu cenowego. Ceny zapewniają graczom rynkowym decydującą wiedzę o relatywnej rzadkości dóbr i usług. Nie ma potrzeby, by konsumenci wiedzieli, na przykład, że zaraza dotknęła populację kur, by wiedzieli, że powinni oszczędzać na jajach. System cenowy, sprawiając, że jaja będą bardziej kosztowne, informuje społeczeństwo, jakie powinno być prawidłowe zachowanie.
System cenowy mówi producentom, kiedy wkroczyć na rynek i go opuścić, polegając na informacji o preferencjach konsumentów. Mówi także producentom, jaka jest najbardziej efektywna, to jest, jaka jest najmniej kosztowna, metoda zmontowania innych surowców, by stworzyć dobra. Poza systemem cenowym nie ma sposobu dowiedzenia się o tych rzeczach.
Lecz ceny muszą być generowane na wolnym rynku. Nie mogą być tak określane, jak Drukarnia Rządowa wymyśla ceny swoich publikacji. Nie można ich oprzeć na kosztach produkcji, na modłę Urzędu Pocztowego. Te praktyki tworzą zniekształcenia i pola nieefektywności. Ceny, na innej zasadzie, muszą wynikać ze swobodnych działań jednostek w układzie jurysdykcji, która respektuje własność prywatną.
Neoklasyczna teoria cen, tak, jak przedstawia się w większości tekstów dyplomowych, jest zgodna z większością tego terytorium. Lecz zwykle z góry zakłada akuratność cen w oddzieleniu od ich fundamentów tkwiących we własności prywatnej. Dlatego praktycznie każdy plan reformy postsocjalistycznych gospodarek traktował o lepszym kierownictwie, pożyczkach z Zachodu, nowych i różnorodnych postaciach regulacji i zlikwidowaniu kontroli cen, lecz nie o prywatnej własności. Rezultatem był gospodarczy ekwiwalent wykolejonego pociągu.
Uwolnione ceny po prostu nie mogą wykonywać swego zadania bez prywatnej własności i towarzyszącej jej wolności zawierania umów. Zgodnie z austriacką teorią, własność prywatna jest pierwszą zasadą zdrowej gospodarki. Ekonomiści zwykle lekceważą ten temat, a gdy o nim wspominają, robią to po to, by wynaleźć filozoficzne podstawy do jej naruszenia.
Logika i zasadność analiz dotyczących „błędów rynku” i jego następnika w postaci dóbr publicznych jest szeroko akceptowana przez nieaustriackie szkoły myśli. Z definicji, dobra publiczne nie mogą być dostarczone przez rynek, muszą więc, zamiast tego, być dostarczane przez rząd i fundowane za pomocą jego władzy podatkowej. Klasyczny jest przypadek latarni morskich, poza tym, że, jak pokazał Ronald Coase, prywatne latarnie funkcjonowały przez stulecia. Niektóre dobra publiczne z definicji mogą być na tyle szerokie, że, jeśli odrzucimy zdrowy rozsądek, dobra konsumenckie codziennego użytku będą nią objęte.
Z austriackiego punktu widzenia niemożliwością jest wiedzieć, czy rynek zawodzi, czy nie, bez niezależnego testu, jaki nie istnieje poza działaniami jednostek. Rynek sam w sobie jest jedynym dostępnym kryterium ustalenia, jak surowce powinny zostać wykorzystane.
Powiedzmy, że uznam za potrzebne, z przeróżnych przyczyn społecznych, by istniał jeden fryzjer na setkę ludzi i, rozglądając się wokół, stwierdzę, że tak nie jest. Mogę więc apelować już o powstanie Narodowego Funduszu Fryzjerskiego, by zwiększyć podaż fryzjerów. Lecz jeśli okaże się, że istnieje mniej niż jeden fryzjer na sto, musimy założyć, że większa liczba nie powinna mieć miejsca w jakimkolwiek uzasadnionym standardzie efektywnego rynku. Ekonomicznie nie jest poprawne opracowywanie listy życzeń odnoszącej się do zawodów i instytucji, która stoi poza samym rynkiem.
- Adam Smith - pierwszy nowoczesny ekonomista
- David Ricardo - następca Smitha?
- Jean Babtiste Say i jego "prawo rynku"
- Thomas Malthus - liberalna ekonomia polityczna według angielskiej szkoły klasycznej
- J.Ch.L. Sismonde de Sismondi - liberalizm gospodarczy
- John Stuart Mill - ostatni z wielkich klasyków
- J.Ch.L. Sismonde de Sismondi - liberalizm gospodarczy
- John Stuart Mill - ostatni z wielkich klasyków (II)
- Frédéric Bastiat: Teoria a praktyka
- Czym jest „Ekonomia Austriacka”?
- Czym jest „Ekonomia Austriacka”? (II)
POLECAM:
Komentuj z Facebookiem










































































