Kryzys 1929-33, czyli największy przekręt w historii świata (cz. 3)
| 20 kwiecień 2011 | Tekst pochodzi z www.kapitalizm.republika.pl
Warto teraz zwrócić uwagę na to, że niski wzrost cen, a właściwie jego brak, może zmylić wielu ekonomistów, iż nie zwiększano podaży pieniądza. W normalnie rozwijającej się gospodarce mamy do czynienia ze spadkiem cen, poprawą życia obywateli i wzrostem produktywności. Deflacja cenowa jest charakterystyczna i przewidywalna, co jest wynikiem nie zmieniającej się podaży pieniądza (złota).
Ma to pozytywne znaczenie dla ludności, gdyż siła nabywcza pieniądza stabilnie rośnie. Tymczasem FED pompował w latach 1921-1929 pieniądz i promował inwestycje złe, nieskuteczne, chociaż indeks cen nie skoczył wyraźnie do góry. Wynikało to z faktu, iż jedna siła ciągnęła ceny w dół (produktywność, rozwój etc.), a druga w górę (pompowanie pieniądza). Okres 1921-1929 to czas, w którym wszyscy ekonomiści uwierzyli w "stabilność cen", jednakże jak się wkrótce miało okazać, był to straszny błąd.
Jeszcze jednym dowodem dla racji Misesa są wskaźniki zatrudnienia, wielkości produkcji i płac w stadiach produkcji. Prawdziwy boom przeżywały dobra produkcyjne (dalsze od konsumenta) czyli właśnie te, które według Szkoły Austriackiej zyskują na pompowaniu pieniądza. Produkcja w tych sektorach (np. przemysł stalowy) wzrosła o 160 procent, a w dobrach konsumenckich (bliżej odbiorcy) tylko o 60. Tak samo płace - w wyższych stadiach produkcji rosły o kilkanaście, a nawet nieraz o ponad dwadzieścia procent, a w niższych stadiach o kilka.
Nowy Ład Pana Hoovera
W końcu kryzys musi nadejść i rynek zorientuje się, że podjęte inwestycje są złe i nie powinny były zostać podjęte. W sektorach złych jest za dużo kapitału, za duże zatrudnienie i za duże zarobki. Inwestorzy zaczynają panikować i szybko pozbywają się udziałów - banki muszą ograniczać akcje kredytową, wobec czego kurczy się podaż pieniądza. Upadają przedsiębiorstwa, pracownicy są zwalniani, a ceny spadają. Lawinowe upadki firm skutkują masowym bezrobociem i ogólnym osłabieniem rynku. Mamy do czynienia z deflacją, bardzo gwałtownym spadkiem cen - zdecydowanie mocniejszym w dobrach produkcyjnych, co po raz kolejny potwierdza teorię Misesa. W momencie, gdy upłynnione zostaną wszystkie nietrafne inwestycje, gospodarka zaczyna ożywać. Powinno powrócić pełne zatrudnienie, a struktura produkcji i naturalnego rozłożenia stadiów wyższej i niższej produkcji zapewni stabilność. Preferencja czasowa i naturalna stopa rynkowa ponownie decyduje o oszczędnościach finansujących w pełni inwestycje. Nie ma sztucznego boomu, lecz zwykłe ożywienie po błędnych krokach Banku Centralnego i wcześniejszej ekspansji kredytowej.
Przed nami rodzi się zapewne obraz samo-oczyszczającego się rynku, który w przeciągu kilkunastu miesięcy powinien wrócić na ścieżkę wzrostu. Dlaczego zatem nieszczęsna depresja trwała aż cztery lata? Odpowiedź jest bardzo prosta, a nie znajdzie się jej w wielu podręcznikach historii, które ignorują fakty. Otóż prezydent Hoover zastosował się do wyżej wymienionych rad, tzn. tych, które pozwoliły mu przedłużyć recesję. Hoover nie miał zbyt wiele wspólnego z leseferyzmem i wolnością gospodarczą. W przemówieniach nawet mówił, że rynek prowadził w przeszłości do ożywienia, ale tym razem musi do pomocy wkroczyć państwo, żeby przyspieszyć ten proces. A zatem państwo wkroczyło - i zgodnie z regułą przekory jego działania skończyły się efektami dokładnie odwrotnymi.
Przede wszystkim próbowano sterować cenami, płacami, zabraniać zwalniania pracowników. Zwiększono procentowo wydatki budżetowe w stosunku do PKB. Efekt wypychania bardzo zdecydowanie opóźniał proces dostosowawczy. Jeśli popatrzymy kilka akapitów wyżej, na zalecenia dla Lewiatana, który chce recesję pogorszyć, to właśnie tak postępowała administracja Hoovera. Dodatkowo prezydent USA doprowadził masowymi "akcjami pomocowymi" dla rolnictwa do powstania karteli sterowanych przez biurokratów. Utrzymywanie nierzeczywistych cen wprowadziło zamęt i tylko pogarszało nadprodukcję w rolnictwie. Cały biznes nie mógł na zasadzie zdroworozsądkowych przesłanek przejść do racjonalnych działań, gdyż te były blokowane przez aparat przymusu. Widzieliśmy, jak przebiega proces ożywienia, a każda najmniejsza ingerencja państwa skutkuje jego opóźnieniem.
Czym jest „Ekonomia Austriacka”?
Analogicznie Hoover namawiał stany do zwiększania robót publicznych - prezydent zaproponował zwiększenia wydatków na budownictwo o 400 milionów dolarów, co zostało przyjęte przez Kongres. Później wydano kolejne 175 milionów na budowy statków. Oprócz tego Hoover przyczynił się do powrotu tendencji izolacjonistycznych - jego ustawa Smoota-Hawleya zwiększyła radykalnie cła, co uderzyło w międzynarodowy handel i wzmocniło kryzys na całym świecie (inna kraje cierpiały, gdyż ich waluta opierała się na dolarze - system monetarny lat 20-tych). Później wzrastało zadłużenie rządu, jego wydatki i podatki, które radykalnie podniesiono w roku 1932. Klasyczne etatystyczne posunięcia dobijały i tak ledwie zipiącą gospodarkę. Władze zaczęły nawet walczyć w emigracją. "Prawo o bankructwie", dalsze sterowanie płacami, cenami etc. to wszystko wyrządziło ogromne szkody i opóźniło wychodzenie z recesji (doskonały mechanizm tego opisuje Murray Rothbard w "America's Great Depression"). Nic dziwnego, że, co podkreśla wybitny historyk Benjamin Anderson, "Nowy Ład" został rozpoczęty przez Hoovera, a nie jak wszyscy mówią przez Roosevelta.
Powinniśmy odpowiedzieć sobie na jeszcze jedno pytanie. Co z podażą pieniądza? Wielu ekonomistów (o dziwo także Milton Friedman) twierdzi, że winę za kryzys ponosi FED, ale nie przez wcześniejszą ekspansję, lecz dlatego, że po 1929 Bank Centralny USA postawił na spadek podaży pieniądza na rynku. Nie wyjaśnia to oczywiście problemu samej recesji, ale warto przemyśleć te kwestię. Otóż spadek podaży pieniądza i fala bankructw powodują deflację.
Podaż owszem spadała w latach 1929-1933, lecz niezależnie od wymyślnych poczynań Banku Centralnego. Przez cały ten okres FED pompował pieniądze w system bankowy, zmniejszał stopę procentową i wprowadzał więcej rezerw w banki komercyjne. Jak wiemy już z wcześniejszych rozważań, przynosi to więcej zamieszania i strat niż pożytku. Podaż kurczyła się z obiektywnych przyczyn, a bankructwa musiały nastąpić. Dalsza inflacja niczego nie mogła zmienić. Stopa procentowa została obniżona z 6 procent do 1,5. Na niewiele się to zdało - analogicznie wpompowano dodatkowe pieniądze w banki zmniejszając obowiązkowe rezerwy. Dla przykładu w ciągu pierwszego miesiąca Bank Centralny dodał 300 milionów dolarów bankom. Podaż pieniądza na rynku i tak malała, gdyż po pierwsze tylko szaleniec mógł być zainteresowany w tym czasie otrzymaniem kredytu, a po drugie ludzie chcieli odzyskiwać swoje pieniądze.
Podsumowanie i nauka na przyszłość
Widzimy więc, że za kryzys odpowiedzialne jest państwo, które najpierw go zaczęło, a później swoją nieodpowiedzialną polityką przedłużało. Po Hooverze przyszedł Roosevelt, który tylko ciągnął USA dalej w etatystyczne zgliszcza poprzez przemnażanie biurokracji i urzędów. Gdyby państwo nie wkroczyło ze swoimi pomysłami w roku 1929 na rynek, kryzys skończyłby się znacznie wcześniej. Co więcej, gdyby państwo nie manipulowało pieniądzem, a byłoby nim złoto w systemie wolnej bankowości, nie mielibyśmy w ogóle cyklów koniunkturalnych. Obecne kłopoty, jakie przeżywają Stany, pasują równie dobrze do koncepcji Misesa. Jeśli zastosujemy jego teorię do obecnej sytuacji, to zobaczymy, że wszystko pasuje, i że recesja znowu wzięła się ze zwiększenia podaży pieniądza w czasie kampanii Clintona. Nadmierna podaż doprowadziła do zwiększenia zatrudnienia w wyższych stadiach produkcji, aż wreszcie przyszedł czas na ujawnienie prawdy i pokazanie, jak bardzo przewartościowana jest giełda i na przykład spółki internetowe, które dopiero za jakiś czas miały zacząć przynosić zyski. Ciekawe, że Greenspan o tym wiedział, gdyż kiedyś sam był zwolennikiem Misesa. Dziś już o tym nie pamięta i zadowolony z siebie manipuluje pieniądzem.
Zdaniem samego Misesa państwo nie powinno się w ogóle zajmować pieniądzem i pozostawić go rynkowi. Ten zaś wyznaczył pełnienie tej roli złotu. W tej sytuacji nie mielibyśmy do czynienia z kryzysami, a gospodarka byłaby na stabilnej ścieżce wzrostu. Jednakże najważniejsza lekcja z Wielkiej Depresji, to fakt, że odpowiedzialny za nią jest państwowy aparat przymusu, a nie rynek.
Mateusz Machaj
(Publikacja na SP - 2002 rok)
- Kryzys 1929-33, czyli największy przekręt w historii świata
- Kryzys 1929-33, czyli największy przekręt w historii świata (cz. 2)
- Wielkie mity na temat Wielkiego Kryzysu
- Llewellyn H. Rockwell jr: Lata 30. wróciły
- Anatomia Kryzysu - Część Pierwsza
- Anatomia Kryzysu - Część Druga
- Wywiad z Juliuszem Jabłeckim na temat kryzysu na amerykańskim rynku kredytowym
Komentuj z Facebookiem











































































