Rozwój osobisty? A po co?

Rozwój osobisty? A po co?

Początkowe pytanie zasadnicze – „czy warto w ogóle się zainteresować rozwojem samego siebie” zmigrowało w pytanie...

Mateusz Machaj: Czy kapitalizm jest odpowiedzialny za kryzys?

Czy kapitalizm jest odpowiedzialny za kryzys?

O kłopotach amerykańskiej gospodarki rozpisują się nie tylko ekonomiści i analitycy finansowi.

Formuła Sukcesu - 3 proste kroki do każdego celu

Formuła Sukcesu - 3 proste kroki do każdego celu

Ilu ludzi, tyle definicji sukcesu. Dla każdego będzie oznaczać to całkiem coś innego.

10 umysłowych trików, które musisz znać

10 umysłowych trików, które musisz znać

Umysł zna wiele sztuczek, o których pewnie jeszcze nie słyszałeś. Będziesz zaskoczony jak łatwo i przyjemnie (...) Więcej »

Nowe artykuły w serwisie poświęcone rozwojowi osobistemu i ekonomii

Jak kształtuje się sposób myślenia?

Jak kształtuje się sposób myślenia?

Wszyscy ludzie są różni i każdy z nas jest – chciałoby się rzec – genetycznym unikatem. Charakteryzuje Cię pewna grupa cech, których nikt inny nigdy wcześniej (...) Więcej »

Jak odnaleźć swoją pasję

Jak odnaleźć swoją pasję

Często z prośbą o pomoc piszą do mnie osoby, które chciałyby robić w życiu coś, co zawsze ich będzie pasjonować. Chciałyby pracować wiedząc, że to jest (...) Więcej »

Sekret, czyli Prawo Przyciągania

Sekret, czyli Prawo Przyciągania

Od jakiegoś czasu sporo hałasu w mediach robi film „The Secret". DVD i książki związane z ‘The Secret' są na liście bestsellerów amazon.com. W naszym rodzimym (...) Więcej »

Polityka personalna i strategiczne zarządzanie potencjałem społecznym

Polityka personalna i strategiczne ...

Funkcja personalna, podobnie jak marketingowa, finansowa, produkcyjna itd., jest jedną z funkcji przedsiębiorstwa. Zajmuje się (...) Więcej »

Jesteś tutaj: Start » Historia myśli ekonomicznej cz. 10 - Artykuły » Kryzys 1929-33, czyli największy przekręt w historii świata (cz. 2)

Kryzys 1929-33, czyli największy przekręt w historii świata (cz. 2)

Drukuj | 20 kwiecień 2011 | Tekst pochodzi z www.kapitalizm.republika.pl

Wszystko jest w porządku, gdy ludzie sami decydują o swoich oszczędnościach. Inaczej się dzieje w sytuacji, gdy interweniuje państwo - i jak to niezwykle często bywa jego działalność prowadzi do fatalnych konsekwencji. Państwo zaczyna promować ekspansję kredytową i wpuszcza dodatkowe pieniądze na rynek poprzez wtłaczanie ich w rezerwy finansowe banków. Może to być zmniejszenie obowiązkowych rezerw, emitowanie kolejnych papierów, lub też zmniejszenie stopy procentowej Banku Centralnego (czyli stopy, na jaką banki komercyjne pożyczają pieniądze od BC).

W ten sposób państwo sztucznie zaniża stopę rynkową, bo promuje inwestycje, które nie są oparte na oszczędnościach. Co więcej sprzyja w ten sposób nadmiernemu zwiększeniu konsumpcji - prosta zależność, o której wcześniej mówiliśmy, zostaje złamana. Pojawia się dysonans między konsumpcją a inwestycjami. Matka Natura nie potrafi czarować i cudów nie uczyni.

Do rozsądnych inwestycji dochodzi wtedy, gdy są one finansowane z oszczędności powstałych w wyniku zmniejszonej konsumpcji i przy naturalnym spadku czasowej preferencji. Tymczasem w momencie ekspansji pieniądza dochodzi do zaburzenia naturalnej struktury produkcji i przedsiębiorcy zmyleni przez państwo zaczynają uruchamiać nieopłacalne i nieracjonalne inwestycje. Mises określił ten boom jako stan "nadkonsumpcji i złych inwestycji" (overconsumption and malinvestments). Gospodarka z pozoru rozwija się bardzo żywiołowo, rosną dochody, a pracownicy przesuwają się z niższych stadiów produkcji (blisko konsumenta) do stadiów wyższych (daleko od konsumenta np. narzędzia).

W miarę jak pusty pieniądz dostanie się w ręce pracowników wydają oni swoje pieniądze według starej proporcji konsumpcji do oszczędności. Stąd pojawia się sygnał dla biznesu, że jednak rozpoczęte inwestycje były nieracjonalne i trzeba z nich zrezygnować. Jeśli państwo dokonało sporadycznie takiego zabiegu, skończy się na kilku małych bankructwach, jednakże tak nie jest, bo państwo zaczyna ponownie pompować pieniądze w system bankowy i znowu udziela dalszych kredytów nietrafnym inwestycjom. Ten proces można przeciągać w nieskończoność, jednakże nie może on nigdy się skończyć pomyślnie, ponieważ podjęte działania są złymi inwestycjami. Prędzej czy później dojdzie do krachu, tym większego, im dłuższy był okres boomu.

W momencie upłynnienia inwestycji błędnych, promowanych przez nadmierną ekspansję pieniądza pojawia się problem bezrobocia i deflacji. Kurczy się akcja kredytowa, maleją inwestycję, spada konsumpcja, wzrasta bezrobocie i spadają ceny. Do największych spadków cen dochodzi w przypadku dóbr wyższych stadiów produkcji (dalej od konsumenta), co doskonale potwierdza teorię Misesa. Po okresie depresji dochodzi do przesunięcia środków we właściwe sektory, rynek przywraca sytuację naturalną, gdzie stopa procentowa jest uzależniona od czasowych preferencji i ochoty ludzi do oszczędzania. Im szybciej zbankrutują fabryki i produkcja nieracjonalna, tym lepiej. Dlatego polityką rządu, który spowodował kryzys, powinno być nie wtrącanie się do gospodarki. Gospodarka rynkowa po powrocie do równowagi ma odpowiedni poziom cen, pełne zatrudnienie i inwestycje dobrowolne, finansowane z oszczędności.

Kilka rad dla Lewiatana, aby przedłużyć kryzys:
  • Zwiększanie podatków. Osłabia to działalność gospodarczą i utrudnia przesuwanie środków z bankrutujących firm do produktywnych sektorów.
  • Zwiększanie wydatków państwowych. Związane jest to z punktem pierwszym. Im więcej państwo interweniuje w rynek, tym bardziej mu szkodzi i utrudnia właściwą alokację.
  • Zapobieganie bankructwom. Można promować dalej błędne inwestycje na różne sposoby - na przykład zabronić zwalniania pracowników, którzy nie będą mogli przenieść się w sektory racjonalne.
  • Sterowanie cenami i płacami - zapobieganie ich spadkowi. Utrudnia to konieczną falę bankructw, zwolnień i spadków wszelkich cen, które zachęciłyby do realokacji.
  • Pompowanie kolejnych pieniędzy w gospodarkę. Im bardziej Bank Centralny próbuje dmuchać bańkę mydlaną, którą sam stworzył, tym bardziej odwleka konieczną restrukturyzację.

Reasumując, jeśli państwo ma ochotę pogorszyć sytuacje i - choć już wywołało kryzys - jeszcze bardziej pogorszyć stan gospodarki, wystarczy, że zastosuje się do powyższych zaleceń.

Cykl, cykl, cykl...

Znane są jeszcze inne teorie cyklów koniunkturalnych, jednakże żadna z nich nie daje tak pełnego obrazu rzeczywistości jak teoria Misesa (nazwana austriacką teorią cyklu koniunkturalnego). Za dokładnie jej rozwinięcie Friedrich August von Hayek otrzymał Nagrodę Nobla z ekonomii w 1974r. (za dokładne opisy procesu produkcji i tak zwane "trójkąty Hayeka"). Przyjrzyjmy się w skrócie innym teoriom cyklu i propozycjom walki z kryzysem:

  • "to kryzys nadprodukcji i podkonsumpcji". Ta teoria nie wyjaśnia zbyt wiele, lecz stwierdza tylko że pewne dobra są "nadprodukowane" - tymczasem ta "produkcja" nie jest zbyt duża, lecz jest alokowana w złe sektory. Oprócz tego jak widzieliśmy problemem nie jest poziom konsumpcji, ale zachowanie inwestycji.
  • "zmiany technologiczne powodują zakłócenia w produkcji" - technologia technologią. Istnieje zawsze, zmienia się zawsze. Nas jednak nie interesuje na poziomie makroekonomicznym zestaw schematów technicznych, lecz rentowność procesów produkcji.
  • "mamy do czynienia z niską konsumpcją i należy ją zacząć stymulować np. przez dodatkowe pompowanie pieniędzy". Błąd w tym rozumowaniu wynika z tego, co zaznaczyliśmy wcześniej - problemem nie jest niska konsumpcja, lecz - jak widzieliśmy - niski poziom oszczędności, które mogłyby pomóc strukturze produkcji i dać jej dodatkowy impuls do rozwoju.
  • "państwo musi szybko wspomóc rynek, gdyż w momencie depresji każdy będzie zatrzymywał pieniądze dla siebie w oczekiwaniu na spadek cen, co będzie ciągle pogarszać sytuację". To znany scenariusz kryzysu, który zafundował nam całkiem ciekawy człowiek - John Maynard Keynes w swojej teorii "pułapki płynności". Szkoda tylko, że poza powoływaniem się na "zwierzęce instynkty" nie wyjaśnił, dlaczego tak naprawdę miałoby dojść do tej sytuacji, oraz dlaczego w tej sytuacji o strukturze gospodarczej nie miałyby decydować prawa własności.

Bardzo wielu ekonomistów uważa, że należy wpompować dodatkowe pieniądze prosto do banków, aby nie kurczyła się podaż pieniądza (np. monetaryści i Milton Friedman). Widzieliśmy wcześniej, iż jest to pomysł zły, który nie może uratować inwestycji nietrafionych. Mises uważał, że państwo rozpoczynając ekspansję kredytową przyniosło wazę ponczu, którym zaczęło poić przedsiębiorców. Im więcej pili, tym było zabawniej, przyjemniej i zabawa coraz bardziej się rozkręcała. Jednakże im więcej się wypije, tym gorsze będą konsekwencje. W końcu dodawanie coraz więcej ponczu przestanie poprawiać humor, a znacznie gorzej odbije się na naszych zdrowiu.

Ekonomiści w zależności od stopnia romansowania z keynesizmem promują dalsze podawanie alkoholu i nieraz zaprzeczają, że kryzys jest skutkiem właśnie takich kroków. Niektórzy uważają, że trzeba pilnować podawania dalej ponczu, a niektórzy przynieśliby wódkę - drukowali pieniądze także dla indywidualnych klientów, czego efektem będzie hiperinflacja i całkowite zniszczenie społeczeństwa. Nic w przyrodzie nie znika i, podobnie jak każda impreza alkoholowa odbije się negatywnie na naszym zdrowiu, tak samo każda wydrukowana jednostka pieniądza przyczyni się do nietrafnych inwestycji. Tym bardziej błędnych, im więcej się tych sztucznych pieniędzy wpompuje.

Państwo włącza przycisk "kryzys"

W warunkach wolnego rynku złoto (lub inny wartościowy towar) jest pieniądzem, a jego podaż jest stała. Kreacja pieniądza w zasadzie nie istnieje, a każdy bank może emitować swoją walutę. Nie ma więc problemu z manipulacją pieniądzom (jeśli ktoś chce może wydobyć go z ziemi). W momencie pojawienia się systemu rezerw cząstkowych i stopniowego druku pieniądza bez pokrycia mieliśmy do czynienia z kryzysami. Znając teorię Misesa, możemy przeanalizować kryzys 1929. Najpierw warto jeszcze przy okazji odrzucić teorię, jakoby kryzys spiętrzał się po wojnie światowej. Państwo pompowało pieniądze w gospodarkę w latach 1915-1920 silnie zwiększając inflację, promując złe inwestycje, nakręcało koniunkturę boomu. W efekcie musiało dojść do kryzysu, jak przy wcześniejszych sytuacjach. Stąd w latach 1920-1921 doszło do bardzo silnej depresji, jaką przeżyły Stany Zjednoczone, co było efektem wcześniejszych nierozsądnych kroków władz monetarnych. Tak więc problemy związane z wojną zostały "wyczerpane" w latach 1920-1921. Ponieważ w tym czasie etatyzm i sterowanie gospodarką były mało powszechne, ekonomia sama zdołała się wyleczyć z tego kryzysu, podobnie zresztą jak i w poprzednich przypadkach. Trwało to miesiące, a nie lata. Okres załamania był stosunkowo krótki, co pokazuje mobilność kapitalistycznej gospodarki.

Gdy już kryzys lat 20-21 dobiegł końca, amerykańska Rezerwa Federalna (FED) rozpoczęła kolejny, najdłuższy w swojej niechlubnej historii okres boomu inflacyjnego i zwiększania podaży pieniądza. Całkowita podaż pieniądza w latach 1921-1929 wzrosła z 45 miliardów dolarów do 73, co poprzez system bankowy promowało nietrafne inwestycje, o których pisał wcześniej Mises. Nawiasem mówiąc Mises był jednym z nielicznych ekonomistów, jacy przewidzieli kryzys (podobnie jak Hayek). Odmówił nawet pracy w prestiżowym banku argumentując, że nadchodzi wielki kryzys i nie ma ochoty, aby jego nazwisko było z nim w jakikolwiek sposób powiązane.

ZOBACZ PODOBNE ARTYKUŁY:


Pokaż innym ten wpis:

pobierz jako PDF

Komentuj z Facebookiem


Rozmiar tekstu: A A A
Wyślij emaila
Sekret
kapitalizm
Hipnotyczny marketing
Asertywność NLP Cele Sukces


Dziennik Internautów (DI) - internet w życiu i biznesie
Wprost
Wprost i Kultura
Ludzie
Blogbox
Webhosting.pl. Portal technologii internetowych
Pitbul
ototrend
Portal Zwierciadło - weź oddech | Portal Zwierciadlo
Polska Agencja Prasowa
Webinside.pl: tworzenie stron WWW, kurs HTML, PHP, Flash
Gover
InfoTuba