Rozwój osobisty? A po co?

Rozwój osobisty? A po co?

Początkowe pytanie zasadnicze – „czy warto w ogóle się zainteresować rozwojem samego siebie” zmigrowało w pytanie...

Mateusz Machaj: Czy kapitalizm jest odpowiedzialny za kryzys?

Czy kapitalizm jest odpowiedzialny za kryzys?

O kłopotach amerykańskiej gospodarki rozpisują się nie tylko ekonomiści i analitycy finansowi.

Formuła Sukcesu - 3 proste kroki do każdego celu

Formuła Sukcesu - 3 proste kroki do każdego celu

Ilu ludzi, tyle definicji sukcesu. Dla każdego będzie oznaczać to całkiem coś innego.

10 umysłowych trików, które musisz znać

10 umysłowych trików, które musisz znać

Umysł zna wiele sztuczek, o których pewnie jeszcze nie słyszałeś. Będziesz zaskoczony jak łatwo i przyjemnie (...) Więcej »

Nowe artykuły w serwisie poświęcone rozwojowi osobistemu i ekonomii

Jak kształtuje się sposób myślenia?

Jak kształtuje się sposób myślenia?

Wszyscy ludzie są różni i każdy z nas jest – chciałoby się rzec – genetycznym unikatem. Charakteryzuje Cię pewna grupa cech, których nikt inny nigdy wcześniej (...) Więcej »

Jak odnaleźć swoją pasję

Jak odnaleźć swoją pasję

Często z prośbą o pomoc piszą do mnie osoby, które chciałyby robić w życiu coś, co zawsze ich będzie pasjonować. Chciałyby pracować wiedząc, że to jest (...) Więcej »

Sekret, czyli Prawo Przyciągania

Sekret, czyli Prawo Przyciągania

Od jakiegoś czasu sporo hałasu w mediach robi film „The Secret". DVD i książki związane z ‘The Secret' są na liście bestsellerów amazon.com. W naszym rodzimym (...) Więcej »

Polityka personalna i strategiczne zarządzanie potencjałem społecznym

Polityka personalna i strategiczne ...

Funkcja personalna, podobnie jak marketingowa, finansowa, produkcyjna itd., jest jedną z funkcji przedsiębiorstwa. Zajmuje się (...) Więcej »

Inflacja

Drukuj | 20 kwiecień 2011 | Tekst pochodzi z www.kapitalizm.republika.pl

Ponieważ Czytelników "Strony Prokapitalistycznej" wciąż żywo interesują kwestie pieniężne postanowiłem wrócić do tego tematu. Liczę jednak także na dyskusję dotyczącą Unii Europejskiej, bo to bardzo aktualny i ważny problem. Wracając jednak do pieniędzy ... Żeby wyjaśnić, na czym polega porażka krzywej Phillipsa oraz dlaczego inflacja jest zjawiskiem o negatywnym wpływie na gospodarkę, krótko omówimy działanie wolnorynkowego systemu pieniężnego. Będzie też o Japonii.

Właściwy system

Rozmawialiśmy już wcześniej o teorii regresji Ludwiga von Misesa, który wyraźnie pokazał nam jak z gospodarki barterowej wolne społeczeństwo przechodzi do gospodarki monetarnej. Każdy z nas dzisiaj korzysta z dobrodziejstwa pieniądza. Załóżmy, że nasz dzisiejszy dzień ma oznaczenie "n". Dlaczego akceptujemy dzisiaj pieniądz, skoro nie ma on wartości bezpośredniej? Ponieważ zawiera w sobie element czasowy. Wiemy, że wczoraj ktoś z tego pieniądza korzystał - wiemy, że można za niego nabyć dobra przy jakimś systemie cen. Krótko mówiąc, wiemy, że dnia "n-1" ten pieniądz był środkiem wymiany, kiedy to istniał już system cen. Analogicznie postępujemy z dniem "n-2", "n-3" itd. Czy ta regresja nie ma końca i czy nie zapętli nas? Z pewnością nie. W ten sposób odnajdujemy link między gospodarką monetarną a barterem, kiedy to pieniądz nie był środkiem wymiany. Jednym słowem dzień przed powstaniem gospodarki monetarnej, pieniądz (towar służący jako pieniądz) musiał mieć jakąś wcześniejszą cenę. Musiał być pożądany na rynku barterowym ze względu na swoje niemonetarne wykorzystanie. W przypadku złota i srebra były to ozdoby, biżuteria itd.

Teoria regresji wyraźnie pokazuje nam, że papierek nie był pieniądzem. Musiało to być jakieś dobro pasujące do funkcji pieniężnych. Byłoby to wręcz absurdalne, gdyby ludzie akceptowali banknoty, bo dlaczego mieliby to robić? Dlaczego Czesio ma przyjąć za jabłka papierek z napisem "jeden złoty"? Jaką to w ogóle może mieć wartość poza tym, że można tym troszeczkę rozpalić w piecu? Papier jest dobrem zbyt obfitym, aby spełnić funkcje pieniężne, dlatego rynek wybrał kruszec. Z tej i kilku innych przyczyn, złoto i srebro zaczęły pełnić funkcję środka wymiany.

Teraz przejdziemy do trywialnej, ale silnie ignorowanej we współczesnej ekonomii, rzeczy - ustalania cen. Jak wiadomo kluczem do kształtowania się cen jest subiektywizm konsumentów i producentów. Czym jest jednak cena? Cena jest relacją wymienną między poszczególnymi jednostkami towarów. Załóżmy, że mam farmę, a Jasio zajmuje się pieczeniem chleba. Teraz wyobraźmy sobie, że moja skala preferencji przedstawia się następująco (malejąco): 11 chlebów, 10 chlebów, 9 chlebów, 8 chlebów, kura, 7 chlebów, 6 chlebów itd. A powiedzmy, że Jasio ma taką kolejność preferencji: 11 chlebów, 10 chlebów, kura, 9 chlebów, 8 chlebów itd. Widzimy zatem wyraźnie, że ja (jako właściciel kury) chcę ją sprzedać co najmniej za 8 chlebów, bo przy 7 bochenkach nie podejmę się wymiany. Bardziej preferuję posiadanie kury niż 7 bochenków. Z kolei Jasio (jako piekarz) chce kupić kurę za co najwyżej 9 chlebów. On bardziej preferuje 10 bochenków niż kurę. Zatem ja sprzedam kurę za 8 lub 9 lub 10 lub 11 itd. chlebów, a Jasio jest gotów ją kupić za 9 lub 8 lub 7 itd. bochenków.

To, z czym mamy wyżej do czynienia to prawo popytu i podaży. W moim przypadku (jestem producentem kury) minimalna cena sprzedaży to 8 bochenków. W przypadku Jasia (jest kupcem kury) maksymalna cena kupna to 9 bochenków. Zatem widać wyraźnie, że wymiana zajdzie tylko przy cenie 8 albo 9 chlebów za kurę. Po jakiej cenie - to zależy od umiejętności targowania się. Jednakże to, co nas interesuje to fakt, że aby doszło do wymiany minimalna cena sprzedaży musi być mniejsza, albo równa maksymalnej cenie kupna. Gdyby moja minimalna cena sprzedaży wynosiła 10 przy maksymalnej cenie kupna przez Jasia wynoszącej 9, to do wymiany nie dojdzie. Ja chcę dostać przynajmniej 10, a on jest gotów poświęcić co najwyżej 9.

Powyższą analizę można zaaplikować do wielu producentów kur i wielu kupców kur. Mało tego, można zaaplikować to do wielu producentów dostarczających wiele kur (nie jedną) i wielu kupców kupujących wiele kur, a zasada będzie ta sama. Rynek będzie zmierzał w taką stronę, aby osiągnąć cenę równowagową: sytuację, kiedy kury i bochenki trafiają w ręce najbardziej "chętnych" posiadaczy. Równoważy się liczba kupujących ze sprzedającymi, ba! Mało tego. Równoważy się liczba chcących rezerwować swoje posiadanie na dalszy użytek.

Miałem mówić o pieniądzu... dlaczego zajmuje się mikroekonomią? Zaraz się dowiemy.

Tak więc wiemy już kilka rzeczy. Cena jest relacją jednego dobra do drugiego. W naszym przypadku cena kury to 8 bochenków lub 9 bochenków w zależności od wartościowania konsumentów i producentów. Z kolei z czysto matematycznego punktu widzenia cena bochenka w tych przypadkach to 1/8 kury, 1/9 kury itd. (lecz problem podzielności, jaki występuje w barterze blokuje dokonanie tego typu transakcji). Cena to wykaz indywidualnych subiektywnych użyteczności podmiotów na rynku. Ceny są sygnałem wskazującym na zapotrzebowanie konsumentów na określony towar.

Wiadomo, że żyjemy w świecie niepewnym i ciągle zmieniają się preferencje ludzi. Jednego dnia coś jest w modzie, innego natychmiast przestaje odgrywać znaczenie. Wolnorynkowy system cen nie jest idealny tak jak idealny nie jest świat i ciągle mamy do czynienia z problemem niepewności. Problem niepewności sprawia, że człowiek w ogóle działa, bo przecież, gdyby był pewien rezultatów swoich akcji, to nie działałby w ogóle! Edukacja ma w ogóle sens dlatego właśnie, że popełnia się błędy. Błędy są naturalną częścią naszego życia i to one są siła sprawczą nauki. Tak więc system cen nie jest doskonały, ale może być wygenerowany tylko i wyłącznie przez indywidualnych właścicieli przy systemie własności prywatnej, gdyż jak widzieliśmy, ceny są efektem subiektywizmu ludzi. Żaden inny system nie wchodzi w rachubę i dokładnie dlatego socjalizm nie może sprawnie działać: bo urzędnicy nie mogą, choćby nie wiadomo jakimi akrobatami byli, wygenerować systemu cen.

Preferencje się zmieniają. Ludzie działają. Próbują przewidywać, a na wszelkie zmiany na rynku reagują odpowiednimi krokami. Te nazywane są często spekulacjami. Spekulacje są błogosławieństwem dla rynku, ponieważ przyspieszają procesy dostosowawcze; przyspieszają drogę rynku do ceny równowagi. Jak to działa? Bardzo prosto.

Przyjmijmy, że cena równowagi (takie zgranie maksymalnych cen kupujących i minimalnych cen sprzedających) wynosi 9 bochenków za kurę, a rzeczywista cena na rynku to 7 bochenków. Co się dzieje? Dochodzi do wzrostu popytu i ludzie zaczynają kupować szybko bochenki dopóki cena jest poniżej ceny równowagi, co prowadzi do skoku cen bochenków (w stronę 9). Co jeśli ceny nie trafią i skoczą do 10 chlebów za kurę? Wtedy spekulacje działają w drugą stronę prowadząc do tego, że przedsiębiorcy chcą więcej sprzedawać, ale ludzie mniej kupować. Cena musi spaść (w stronę 9). O wszystkim decydują indywidualne decyzje, indywidualne użyteczności poszczególnych dóbr ukryte głęboko w umysłach ludzi. Niektórzy sugerują, że spekulacje są złe, bo zniekształcają rynek - to nieprawda; one przyspieszają dramatycznie drogę do punktu równowagi. (Powinno być jasne w tym miejscu, że nie mówimy o spekulacjach przeciwko państwu: spekulacjach typu "kiedy zbankrutuje Argentyna?", "ile jeszcze Międzynarodowy Fundusz Walutowy pożyczy temu krajowi?", "Ile Clinton da pieniędzy na bankrutujący Meksyk?". Jak wiemy państwo to nie rynek. Te spekulacje są złe, bo cały system jest zły. Wina spoczywa oczywiście na państwie.)

Powoli idąc rewolucją marginalną wiemy już, że ceny są ustalane przez rynek tj. przez ludzi. Nie przez jakiś "zły wstrętny rynek" tylko po prostu przez ludzi (to dla moich ulubieńców socjalistów). Z kolei spekulacje są mechanizmem poprawiającym błędne decyzje. Oni pomagają kroczyć nie kończącą się drogą do osiągnięcia nigdy nieosiągalnego punktu równowagi (to wcale nie paradoks). Zdaję sobie sprawę z tego, że może wydawać się irytujące powtarzanie tych fundamentalnych kwestii, ale ich zrozumienie jest niezbędne do rozwiązania problemów pieniężnych.

Jak to jest z tym pieniądzem? Nota bene sytuacja jest analogiczna do barteru. Po tym jak wykształci się już środek wymiany, ceny są wyrażane uniwersalnie. Nie ma tak, że koń kosztuje 50 kur, malina 1/5 pietruszki, książka 1/1000 samochodu itd. Wszystkie ceny wyrażają się w jednej jednostce: pieniądzu. Kura kosztuje ileś uncji złota, książka ileś, samochód ileś i tak dalej. To znacznie usprawnia gospodarkę, wspomaga rozwój cywilizacji, przyspiesza podział pracy i wzrost stopy życiowej.

Co ważne. Wszystko, o czym mówiliśmy wyżej ma zastosowanie do systemu gospodarki monetarnej. Tutaj ceny też są determinowane subiektywnie. Tutaj też decydują "maksymalne ceny kupna" i "minimalne ceny sprzedaży", aby dochodziło do wymiany. Nie muszę przypominać, że na handlu zyskują zawsze obydwie strony, ponieważ występuje tendencja do odwrotności wartościowania. Sprzedawca roweru ceni go sobie mniej niż 1000 złotych, jakie za niego otrzyma. Kupiec z kolei wartościuje dokładnie na odwrót.

Gusta się zmieniają, moda się zmienia, rośnie liczba ludności, rosną potrzeby, zwiększa się zakres wiedzy - to oczywiste cechy naszego świata. Jeśli przy nich zarazem zwiększa się poziom oszczędności, mamy do czynienia z rozwojem gospodarczym. Pojawiają się coraz nowsze dobra, towary, usługi, o jakich jeszcze kilka lat wcześniej ludziom się nie śniło. Skoro dochodzi do takich przesunięć, naturalne jest, że ceny się zmieniają z powodu rozmaitych czynników realnych. Właściwą tendencją rynku jest obniżanie cen. Samochody przez lata stawały się coraz tańsze i dostępniejsze dla szarych ludzi, a zanim zdołam dokończyć to zdanie spadną ponownie ceny komputerów.

ZOBACZ PODOBNE ARTYKUŁY:


Pokaż innym ten wpis:

pobierz jako PDF

Komentuj z Facebookiem


Rozmiar tekstu: A A A
Wyślij emaila
Sekret
kapitalizm
Hipnotyczny marketing
Asertywność NLP Cele Sukces


Dziennik Internautów (DI) - internet w życiu i biznesie
Wprost
Wprost i Kultura
Ludzie
Blogbox
Webhosting.pl. Portal technologii internetowych
Pitbul
ototrend
Portal Zwierciadło - weź oddech | Portal Zwierciadlo
Polska Agencja Prasowa
Webinside.pl: tworzenie stron WWW, kurs HTML, PHP, Flash
Gover
InfoTuba