Dyscyplina Ci niepotrzebna. Motywacja, to jest to!
| 14 marzec 2011 | Autorem artykułu jest Tomasz Zienkiewicz | Materiał pochodzi z www.dlasiebie.pl Co robić, kiedy brakuje Ci motywacji?
Jeśli myślisz, że brakuje Ci dyscypliny, to się nie przejmuj - nie jest Ci potrzebna! Wystarczy, że skupisz się na swoim celu i odpowiednio zmotywujesz.
Powszechnie uważa się tę osławioną „dyscyplinę" za coś, co jedni mają, a drudzy nie - niektórzy sądzą, że trzeba się z nią urodzić, inni - że można ją wypracować. Ale może najpierw zdefiniujmy, co to w ogóle jest ‘samodyscyplina'? Dla ułatwienia wybierzmy jakiś obrazowy przykład: Może być?
Wyobraź sobie wojskowego - osobę ewidentnie kojarzącą się ze słowem "dyscyplina". Nasz bohater, nazwijmy go Kapral Zdzich, jest twardym żołnierzem. Wstaje codziennie bladym świtem, rutynowo powtarza te same od lat poranne czynności, wykonuje stały zestaw pompek i przysiadów, jego ubranie jest nieskazitelnie czyste a wokół jego pryczy w koszarach panuje ład i porządek. „Zdyscyplinowany" to mało powiedziane - on jest uosobieniem dyscypliny!
A teraz wprowadź małą różnicę - załóż, że jest on po prostu silnie zmotywowany. Przypomnij sobie jak się zmotywować. Wyobraź sobie, że kaprala dotyczy co najmniej kilka punktów opisanych w artykule:
- Jest całkowicie oddanym armii, zawodowym żołnierzem i wszyscy ludzie w jego otoczeniu dobrze o tym wiedzą. To oznacza pełne podporządkowanie się wojskowemu stylowi życia: rannemu wstawaniu, ćwiczeniom, schludności itp. (jak w starym dowcipie: „co żołnierz ma pod łóżkiem? Porządek") To odsyła nas do 2. punktu tekstu.
- Rywalizuje z innymi żołnierzami np. w biegach czy w liczbie zrobionych pompek (punkt 3. się kłania).
- Ma powody (punkt 8.), aby trzymać się swoich zwyczajów - musi podtrzymywać dobrą opinię wśród wojskowych i świecić przykładem szeregowcom, liczy też na awans, którego przecież nie osiągnie bez dobrego sprawowania.
- Środowisko wywiera na niego presję, ma też nad sobą starszych oficerów pilnujących przestrzegania zasad. Nie działa sam, ale w grupie, a za wytrwałość i sumienność może zostać nagrodzony. Do tego dochodzi, być może nieświadoma, ale stała wizualizacja celu - możesz być pewien, że kapral ma w głowie wyraźny obraz żołnierza, jakim chciałby być. No i oczywiście pozytywne myślenie (patrz punkt 1.) - gdyby nasz bohater pozwolił sobie na pesymizm czy zwątpienie, to szybko zmieniłby się nie w Sierżanta Zdzicha (czyż to nie brzmi dumnie?), ale w marnego, starszego szeregowego...
Gdyby usunąć wszytkie wymienione wyżej czynniki - presję otoczenia, nagrody, pozytywne myślenie, odpowiedzialność, przyjacielskie współzawodnictwo - to sam odpowiedz, czy wiele by zostało z tej cudnej dyscypliny naszego Zdzicha.
Ale co jeżeli Zdzich zakończył służbę, a mimo to nie zmienia swoich zwyczajów? Czy to znaczy, że jednak ta mityczna, wrodzona „samodyscyplina" istnieje?
Nie do końca.
Owszem, odejście z armii to zasadnicza zmiana w życiu żołnierza, ale jeśli dokładnie przyjrzysz się sytuacji, to dojdziesz do wniosku, że wiele motywujących go czynników wcale nie znikło. Przecież ciągle ma tych samych znajomych, którzy kojarzą go jako wojskowego twardziela, a on chciałby podtrzymać ten wizerunek. A to, że chce mieć zawsze porządek w swoich rzeczach, ćwiczyć i pozostawać w formie chyba nie powinno nikogo dziwić. Do tego dochodzi siła przyzwyczajenia i całkiem naturalnie nam wyszło, że utrzymanie starego trybu życia nie sprawia weteranowi większych trudności (oczywiście jest równie dużo byłych wojskowych, którzy nie przejmują się opinią znajomych i którym nie zależy aż tak na utrzymaniu dawnej sprawności, ale to już zupełnie inna historia).
Jest jeszcze jedna rzecz - siła rozpędu. Gdy jakiś nawyk już w sobie ‘rozkręcisz' - i np. zaczniesz biegać - odczujesz pozytywne endorfinki i samozadowolenie z tego, że dajesz radę - to rezygnacja i powrót do starych, złych przyzwyczajeń będzie dla Ciebie trudnym krokiem. Coś ciekawego na temat ‘rozkręcania' nowych, lepszych nawyków przeczytasz w tym artykule.
Wracając do sedna sprawy - jak się „zdyscyplinować"? Ponownie kłaniają się sposoby na motywację. Oto kilka najważniejszych:
1. Wybierz jeden cel
Wybierz jedną rzecz, na której sie skupisz. Nie ma co przesadzać i wyznaczać sobie nie wiadomo ilu celów naraz. Takie próby zachłannego rzucania się od razu do ataku na wielu frontach nigdy nie kończą się sukcesem. Zamiast łapać kilka przysłowiowych srok za ogon, skoncentruj się na jednej sprawie, której poświęcisz całą swoją uwagę.
2. Zaplanuj
Gdy już wiesz, czym chcesz się zająć, zaplanuj to dokładnie. Rozpisz sobie dokładny plan, uwzględnij wszystkie cele „po drodze", za osiągnięcie każdego z nich wyznacz sobie nagrodę, rozłóż wszystko w czasie. Weź też od razu pod uwagę przeszkody, i pokusy odwodzące od działania, które mogą wystąpić. Tu może pomóc Ci wiele rad z artykułu "Jak się zmotywować".
3. Skoncentruj na celu
Staraj się skupić jak najdłużej na jednym celu. Uważaj, żeby nic nie odwróciło od niego za bardzo Twojej uwagi - on musi być w centrum Twojego zainteresowania! Porozwieszaj jego zdjęcia czy „uskrzydlające" cytaty, powieś nad łóżkiem listę powodów, dla których zajmujesz się właśnie nim, nagród a obok niej listę nagród. Możesz nawet ustawić sobie w komórce stałe przypomnienie, które będzie Cię mobilizować. Niech Twoi znajomi wiedzą, czym się zajmujesz - w końcu zaczną sami pytać o postępy, a trudno, żebyś wtedy mógł odpuścić. Załóż bloga, pochwal się tym, co robisz, na forum - choćby i tutaj. Każdy sposób jest dobry.
4. Zadbaj o otoczenie
Ustaw wszystko tak, aby służyło realizacji Twoich planów. Wróć jeszcze na chwilę do Kaprala Zdzicha. Jego życie było tak ułożone, że w zasadzie nie mogło mu się nie udać. Spróbuj zrobić ze swoim życiem podobnie! Motywuj się na każdym kroku, na różne sposoby. I niech to nie trwa tydzień czy miesiąc, ale jak najdłużej.
5. Ciesz się swoim sukcesem!!!
Yes, yes, yes! ;)
A teraz wróćmy do samodyscypliny :).
Na pewno są rzeczy, które codziennie lubisz robić... niektórzy lubią pić raniutko smaczniutką kawusię (tak zdrabniam, bo sam lubię :) ), inni oglądać ulubiony serial w TV (żelaznym punktem programu był kiedyś dla mnie Latający Cyrk Monty Pythona), itd..
Czy musisz się dyscyplinować do rzeczy, które lubisz robić? Nie sądzę.
No dobrze - teraz trudniejszy przypadek. A co z tymi rzeczami, których nie lubisz robić?
Jeśli są rzeczy, na których Ci bardzo zależy (odpowiednia motywacja), to nawet jeśli nie są zbyt miłe to i tak nie będziesz miał kłopotu z ich robieniem. Jakiś obrazowy przykład? Powiedzmy, że jesteś śmiertelnie chory i jedynie systematyczne zażywanie lekarstwa uratuje Ci życie. Będziesz się wahał?
Samodyscyplina nie jest Ci potrzebna - wystarczy, że będziesz wiedział co chcesz osiągnąć, i będzie Ci na tym odpowiednio mocno zależało. Resztę załatwi koncentracja na celu i motywacja.
Powodzenia :)
Tekst zainspirowany artykułem Discipline is an illusion; Motivate yourself instead
Mam zgodę autora na tłumaczenia tekstów z Zenhabits.net
- 10 sposobów na nieograniczoną motywację
- Jak się zmotywować? Top 20 pomysłów
- Jak zwiększyć motywację?
- Kilka tajemnic skutecznej motywacji
- Motywacja – Czym jest i jak ją wzbudzić w łatwy i naturalny sposób (nawet jeśli uważasz, że w Twoim przypadku to nie zadziała)
- Co robić, kiedy brakuje Ci motywacji?
- W poszukiwaniu motywacji
- Wzloty i upadki motywacji
Komentuj z Facebookiem









































































