Carl Menger - koncepcja krańcowej użyteczności (V)
13 luty 2011 | Tekst pochodzi z mises.pl autor Joseph Salerno, tłumaczenie: Jan Lewiński
Tym samym, przyjąwszy prawo użyteczności marginalnej, Menger był w stanie dostarczyć prostego i bezspornego rozwiązania paradoksu wartości, który tak prześladował klasycznych ekonomistów, oraz uniemożliwił wykształcenie w pełni rozwiniętej teorii ludzkiego działania. Według Mengera, dlatego, że diamenty i złoto są niezwykle rzadkie, podczas gdy woda zwykle występuje obficie, to: „W zwykłych warunkach zatem żadna z ludzkich potrzeb nie musiałaby pozostawać niezaspokojoną, gdyby człowiek był pozbawiony możliwości rozporządzania pewną określoną ilością wody pitnej. Jeśli chodzi o złoto i diamenty, z drugiej strony, nawet najmniej znaczące satysfakcje zapewniane za pomocą całej dostępnej ilości nadal mają relatywnie wysoką wagę dla ekonomizującej osoby. Zatem konkretne porcje wody pitnej zwykle nie mają wartości dla ekonomizujących jednostek, lecz konkretne porcje złota i diamentów mają wysoką wartość”.
Naprawiwszy klasyczną schizmę „wartości użytkowej” i „wartości wymiany”, a także zakorzeniwszy trwale teorię ceny w wartościowaniach i wyborach konsumentów, Menger poświęcił swą uwagę podziałom czynionym przez klasycznych ekonomistów na teorię ceny i teorię dystrybucji, lub między wycenianie dóbr konsumenckich i wycenianie czynników produkcji. Raz jeszcze Menger użył prawa użyteczności marginalnej, by dostarczyć rozwiązania o absolutnych i uniwersalnych zasadach. Odrzucił także ostatecznie klasyczne twierdzenie, według którego w dalszej perspektywie cena jest determinowana przez koszty produkcji.
Menger rozpoczął od wskazania, że jedynie satysfakcja potrzeb liczy się w sposób bezpośredni dla istot ludzkich. W rezultacie dobra konsumenckie, lub dobra pierwszego rzędu, uzyskują wartość jedynie dlatego, że ludzie mają świadomość zależności satysfakcji określonych potrzeb od określonych ilości tych dóbr i stąd, „imputują” tym dobrom ważność ze względu na potrzeby, których satysfakcja od nich zależy. Dobra wyższych rzędów, czyli czynniki produkcji współdziałające w produkcji dóbr konsumenckich, nie mają żadnego bezpośredniego związku z satysfakcjonowaniem ludzkich potrzeb, lecz poprzez przyczynowo-skutkowy proces produkcji, niebezpośrednio, niosą ciężar procesu zaspokajania potrzeb. Zatem wartość określonej ilości dóbr konsumenckich jest przypisywana dobrom drugiego rzędu, zaangażowanym w jego produkcję, ponieważ te drugie są niezbędną, choćby pośrednio, przyczyną satysfakcji, która jest w prostej linii przypisywana zapasowi dóbr konsumenckich. Menger konkludował: „Tym samym, jak z dobrami pierwszego rzędu, czynnik, który jest ostatecznie odpowiedzialny za wartość dóbr wyższego rzędu, jest jedynie ważnością, jaką przypisujemy tym satysfakcjom, co do których mamy świadomość zależności od dostępności dóbr wyższego rzędu, których wartość rozważamy. Lecz ze względu na przyczynowy związek między dobrami, wartość dóbr wyższego rzędu nie jest mierzona wprost przez pryzmat spodziewanej ważności końcowej satysfakcji, lecz raczej przez spodziewaną wartość korespondujących dóbr niższego rzędu”.
Jeśli „wartość dóbr wyższego rzędu jest zależna od spodziewanej wartości dóbr niższego rzędu, których produkcji służą,” to, jak argumentował Menger, koszty produkcji, nie będące niczym innym niż sumami cen, płaconych za różnorodne rodzaje dóbr wyższych rzędów, nie mogą w żaden sposób determinować cen dóbr konsumenckich, ponieważ koszty ich samych są ostatecznie determinowane przez te ceny. Co więcej, jak wskazywał Menger, kosztowa teoria determinacji cen nie może stosować się do usług ziemi i pracy, danych przez naturę, ponieważ same nie mają jakichkolwiek kosztów produkcji. W opozycji do tego mengerowska teoria przypisywania wartości w prosty sposób objaśnia fenomen tych cen w ten sam sposób, w jaki wyjaśnia ceny każdego z innych gatunków konkretnych dóbr: jako wywodzące się wprost z wartości dóbr niższego rzędu, lub – jeśli same są dobrami pierwszego rzędu – z satysfakcji, które są od nich bezpośrednio zależne.
Chociaż do tego miejsca analiza Mengera jest zwycięska w identyfikacji wartościowań konsumentów jako generalnej przyczyny wartości i cen zarówno dóbr konsumenckich, jak i czynników produkcji, nadal bez wyjaśnienia pozostawia ceny poszczególnych czynników. Jest tak dlatego, że dobro niższego rzędu może być wyprodukowane jedynie dzięki „komplementarnym” ilościom dóbr wyższego rzędu. Menger doszedł do wniosku, że produkcja musi składać się z więcej niż jednego rodzaju czynnika produkcji. Mogłoby się zatem wydać, że nie jest możliwe przypisanie częściowych kwot wartości dóbr niższego rzędu każdemu z najrozmaitszych dóbr wyższego rzędu, kooperujących ze sobą w procesie jego produkcji. Jednakże raz jeszcze z olśniewającą przenikliwością analityczną, Menger posłużył się prawem użyteczności marginalnej, by uderzyć w samo sedno poprawnego rozwiązania.
Menger wskazał, że w większości procesów produkcji dobra wyższego rzędu nie muszą być łączone w sztywno ustalonych proporcjach, co przypominałoby charakterystykę reakcji chemicznych. Innymi słowy, jeśli jeden z komplementarnych czynników produkcji, które kooperują w produkcji ziarna, powiedzmy nawóz, częściowo lub całkowicie ulegnie wycofaniu, wyniknie z tego faktu raczej redukcja produkcji pszenicy niż wyłączenie całości procesu produkcji. Menger twierdził, że to implikuje za sobą, iż udział wartości określonej ilości dobra wyższego rzędu można wyizolować z sumarycznej wartości komplementarnych dóbr, połączonych danym procesem produkcji. Tak więc, jeśli wycofanie cetnara nawozu, przy pozostawieniu innych ilości równych, spowoduje ubytek zbiorów ziarna o dziesięć worków, wtedy wartość tej jednostki nawozu dla farmera jest dokładnie równa marginalnej użyteczności dziesięciu worków ziarna, stanowiących satysfakcje, z których rezygnuje w rezultacie utraty dziesięciu worków.
Menger podsumowywuje „ogólne prawo determinacji wartości konkretnej ilości dobra wyższego rzędu”, które brzmi następująco: „Zakładając (…), że wszystkie dostępne dobra wyższego rzędu zostały użyte w najbardziej ekonomiczny ze wszystkich sposobów, wartość konkretnej ilości dobra wyższego rzędu jest równa różnicy wagi między satysfakcjami, które można by uzyskać, gdy mamy władzę nad daną ilością dobra wyższego rzędu, a satysfakcjami, które byłyby uzyskane, gdybyśmy nie mieli władzy nad tą ilością”.
D. Czas, własność i przedsiębiorczość
Ponieważ Menger widział procesy transformowania dóbr wyższego rzędu w dobra niższego rzędu (produkcję) i przypisywania wartości dobrom niższego rzędu dobrom wyższego rzędu (przypisywanie) jako połączone procesy przyczynowe, podkreślał w obu przypadkach rolę czasu. Według Mengera: „Pojęcie przyczynowości (…) jest nierozerwalnie związane z pojęciem czasu. Proces zmiany zawiera w sobie początek i ziszczenie, uchwytne w rozmyślaniach wyłącznie jako procesy istniejące w czasie (…). Zatem w procesie zmiany, dzięki której dobra wyższego rzędu stopniowo przekształcane są w dobra pierwszego rzędu, dopóki te ostatnie definitywnie nie spowodują ukonstytuowania się stanu, nazywanego zaspokojeniem ludzkich potrzeb, czas ogrywa pierwszoplanową rolę w naszych obserwacjach”.
Jeśli rzeczywiście „czasu, oddzielającego rozporządzanie dobrami wyższego rzędu i posiadanie odpowiednich dóbr niższego rzędu nie można nigdy wyeliminować”, to proces produkcji jest z natury niepewny. Czynniki poza wiedzą techniczną i kontrolą aktora, jak zmiany we właściwościach gleby lub pogody, mogą bowiem wpływać na jakość i ilość dóbr pierwszego rzędu, uzyskiwanych w procesie produkcji. Ta techniczna niepewność, związana z produkcją może być w znacznym stopniu złagodzona, lecz nigdy kompletnie wykorzeniona, przez wzrost wiedzy technicznej, który w efekcie daje aktorowi lepszą umiejętność przewidywania, jeśli chodzi o wynik konsumującego czas procesu przyczynowo-skutkowego.
Lecz wiedza technologiczna nie może usprawnić innych rodzajów niepewności, nierozerwalnie związanych z produkcją. Ponieważ wszystkie produkcje podejmuje się, by zaspokoić przyszłe potrzeby, aktor musi być w stanie je przewidywać. W rzeczy samej, jak spostrzegł Menger, „jego sukces będzie zależał głównie od poprawności przewidywań odnoszących się do ilości dóbr, które [aktorzy] uznają za potrzebne w przyszłym czasie”, podczas gdy „kompletny brak przewidywań sprawiłby, że jakiekolwiek planowanie aktywności skierowanej na satysfakcjonowanie ludzkich potrzeb stałoby się zupełną niemożliwością”. Niemniej pomimo tego, że ludzie nie są w stanie przewidzieć swoich przyszłych okoliczności z idealną pewnością, Menger nie wierzył, by zupełnie ignorowali swe przyszłe potrzeby. Powracanie do wcześniejszych doświadczeń umożliwia im przewidzenie z wysokim prawdopodobieństwem wielu potrzeb, których będą mogli doświadczyć w okresie, jaki planują. Względem innych potrzeb, np. leków i gaśnic przeciwpożarowych, pozostają „mniej lub bardziej niepewni”. Lecz mimo ich „niepełnowartościowego przewidywania”, ludzie działają skutecznie, by zaspokoić nawet te potrzeby. Menger konkludował, że „okoliczność taka, iż nie ma pewności, czy potrzeba będzie odczuwana w czasie naszego planowania, nie wyklucza tym samym możliwości uwzględnienia jej ewentualnej satysfakcji, tak więc nie kwestionuje potrzeby istnienia z naszej strony rzeczywistych wymagań co do dóbr niezbędnych dla usatysfakcjonowania takich potrzeb”. Zatem niepewność, dla Mengera, nie jest przeszkodą, lecz warunkiem działania.
Dla Megera „drugi czynnik, który determinuje sukces ludzkiej działalności, to uzyskiwana przez ludzi wiedza o środkach w ich zasięgu, mogących służyć uzyskaniu pożądanych celów”. W celu usatysfakcjonowania potrzeb, gracze „mierzą i korzystają z inwentarza dóbr przeznaczonych do użytku”. Im bardziej dokładna jest wiedza o rodzajach i ilościach istniejących dóbr wyższego rzędu zapewnianych przez te operacje, tym bardziej dokładne będą przewidywania co do dóbr konsumenckich, które mogłyby zaspokoić przyszłe potrzeby po okresie planowania. Zdobycie tego rodzaju danych jest szczególnie ważne dla planowania produkcji w rozwiniętych gospodarkach rynkowych, gdzie własność i lokacja przeróżnych zasobów wyższego rzędu są zwykle rozproszone. Jednak nawet jeśli rozważamy „niższe poziomy cywilizacji (…), to kompletny brak tej wiedzy uniemożliwiłby jakiekolwiek przezorne działanie ludzkie skierowane na satysfakcję potrzeb”.
- J.Ch.L. Sismonde de Sismondi - liberalizm gospodarczy
- J.Ch.L. Sismonde de Sismondi - liberalizm gospodarczy (II)
- John Stuart Mill - ostatni z wielkich klasyków
- John Stuart Mill - ostatni z wielkich klasyków (II)
- Cantillon, Turgot, Bastiat - prekursorzy ekonomii austriackiej
- Cantillon, Turgot, Bastiat (cz. 2) - prekursorzy ekonomii austriackiej
- Cantillon, Turgot, Bastiat (cz. 3) - prekursorzy ekonomii austriackiej
- Frédéric Bastiat: Teoria a praktyka
- Czym jest „Ekonomia Austriacka”?
- Czym jest „Ekonomia Austriacka”? (II)
- Lew Rockwell: Istotność Austriackiej Ekonomii
- Lew Rockwell: Istotność Austriackiej Ekonomii (II)
- Lew Rockwell: Istotność Austriackiej Ekonomii (III)
Komentuj z Facebookiem









































































